Numer

– Wybierz… numer…

 

– Nie, błagam! Nie…

 

– NUMER! Jeśli tego nie zrobisz, sam wybiorę. Być może więcej niż jeden.

 

Przełykam ślinę, choć w ustach mam sucho jak na pustyni. Przede mną, rzędem i przywiązani do słupów, stoją wszyscy członkowie mojej rodziny. Wszystkich dziewięcioro – najmłodszych praktycznie nie znam. Nie tak wyobrażaliśmy sobie nasze pojednanie po latach.

 

Z ulgą stwierdzam, że nie ma tu mojego ukochanego dziadka. Pewnie zakończył życie podczas mojej nieobecności. Nic mi nie powiedzieli.

 

I wszyscy są tak cicho.

 

Dzieciom prawdopodobnie coś podał, babcia chyba straciła przytomność albo ze starości już nie kontaktowała. Ale inni dorośli, w tym moi rodzice, wyglądają na w pełni świadomych, jedynie sparaliżowanych strachem. Tak jak ja.

 

– No więc? – odzywa się psychol w masce klauna (dlaczego to wszystko musi być takie sztampowe?).

 

– Tracę cierpliwość…

 

– ZERO!

 

Wszyscy związani wciągnęli gwałtownie powietrze.

 

Świr uniósł pistolet… po czym się zatrzymał. Nad głowami mojej rodziny przybite były numery – jak te nadawane koniom podczas zawodów. Od jeden do dziewięciu.

 

– Myślałeś, że mnie przechytrzysz?! Ten numer nie należy do puli! On nic nie znaczy!

 

– Znaczy.

 

Odpowiadam, podwijając rękaw i pokazując wewnętrzną stronę nadgarstka. Zrobiłem ten tatuaż wkrótce po tym, jak opuściłem dom, traktowałem go jak motywację. Głupi wtedy byłem. Dziesiątki razy chciałem to usunąć. W końcu postanowiłem sobie, że jeśli na tym spotkaniu wszystko pójdzie dobrze (cokolwiek to znaczy), usunę go.

 

– Nie tego oczekiwałem, ale… wedle życzenia – mówi klaun z odcieniem zadowolenia w głosie, powoli celując w moją stronę.

 

Wtedy w kobiecie chyba wreszcie odzywa się instynkt macierzyński, bo zaczyna wrzeszczeć.

 

– Nie! Nie moje dziecko! Weź mnie zamiast niego!!!

 

– Dokonał wyboru – rzekł świr w tym samym czasie, kiedy ja spoglądam na nią, udając zdziwienie. Klaun miłosiernie daje mi czas na ostatnie słowa.

 

– O czym ty mówisz, mamo? Przecież dla ciebie zawsze byłem zerem.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • Tjeri 2 godz. temu
    Jak uderzenie w brzuch ten tekst. Straszny.
    I to jest komplement.
  • NinjaC 2 godz. temu
    „Zero” wchodzi jak zimny nóż pod żebra.
  • Mister Magik Gigolo godzinę temu
    Bardzo mi przykro

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania