Nic wprost. Nic pod nos. Elektryzujące, tak na szybko. Z pewnością wrócę, może nawet ten powrót zaakcentuję. Jedna ćwierć-wątpliwość.
" Szłam jak po sznurku, oddychając coraz bardziej płytko."- tak się zastanawiam czy zapis "coraz płycej" nie byłby lepszy. Zostawiam pod rozwagę.
Ukłony.
Kolejny piękny kawałek "czegoś".
Witam. Ave.
1) "Kątem oka złowiłam zaniepokojony wzrok instrumentariuszki, nic dziwnego — chirurg węszący nad stołem operacyjnym, to niecodzienny widok. " - ostatni przecinek to wypalenia, bo dopowiedzenie to to nijak nie jest a i zdanie podrzędne również.
2) "Jako zastępca ordynatora, musiałam trzymać fason, zebrałam się więc szybko i punktualnie dotarłam na obchód." - a tu, na me oko, pierwszy przecinek do wypalenia.
3) "Sala nr pięć, mój nos już przed drzwiami wiedział, kogo tam znajdzie." - tutaj mamy pewną nierównowagę przecinków. Zaszalałabym z wydzieleniem pierwszego fragmentu, aby dodać mu trochę siły i jasno zaznaczyć dłuższą pauzę. Jakoś tak:
"Sala nr pięć. Mój nos już przed drzwiami wiedział, kogo tam znajdzie."
lub średnik:
"Sala nr pięć; mój nos już przed drzwiami wiedział, kogo tam znajdzie."
Preferuję pierwszą opcję, bom wrogiem średników.
4) "Półdługie blond włosy razem z jasnoniebieskimi oczami, kojarzyły się ze spacerem wśród dojrzałych łanów zboża w pogodny dzień." - przecinek do wypalenia. To nie jest zdanie złożone.
5) "Miała w sobie jakąś kruchość, bezbronność. Uśmiechała się leciutko, wpatrując we mnie zatroskanym wzrokiem." - o, a to mi się podoba. Kruchość. Piękne.
6) "I do tego ten zapach... Oj, to musiało działać na mężczyzn." - zapach wyrostka jako fetysz? Chirurdzy to są dziwni...
7) "Mijały godziny, koło północy wezwali mnie na SOR, potem już było spokojnie. " - tu sprawa podobna co w 3). I moja sugestia podobna. Pierwszy przecinek jest dużo większą, silniejszą pauzą od następnego. Dobrze jest to zaznaczyć. No ale jak tam se chcesz.
8) "Obserwowałam pielęgniarki na konsoli, w końcu lekarz, bez potrzeby, w nocy nie odwiedza chorych. " - tutaj jest przecinkowo porpawnie ale zrezygnowałabym z wyprzecinkowania wtrącenia. Z kilku powodów. Jest tu niepotrzebne i robi trochę zamęt, a nic nie wnosi. Proponuje jakoś tak:
"Obserwowałam pielęgniarki na konsoli, w końcu lekarz bez potrzeby w nocy nie odwiedza chorych. "
Brzmi lepiej, jest płynniejsze a równie poprawne, co pierwowzór.
9) "Szłam jak po sznurku, oddychając coraz bardziej płytko." - coraz płycej. Jeśli przymiotnik można stopniować, stopniujemy. Nie mówi się np. bardziej mocny, tylko mocniejszy.
10) "Zapach był zniewalający, delikatny, a jednocześnie władczy." - fajne zestawienie. Bardzo mi się podoba. Zakrawa o poetyckość. Bajka.
11) "Leżała na wznak, zsunęłam delikatnie kołdrę tylko tyle, żeby móc powąchać zagłębienie między piersiami." - to samo, co w 3)
12) "Kręciło mi się w głowie, tu zapach był najmocniejszy[,] czułam go świetnie mimo piżamy. " - przecinka tu brak
13) "W połączeniu z lekko spoconym ciałem, stworzył mieszankę doskonałą." - przecinek bym wypaliła, bo to nie jest zdanie złożone.
No, to tyle. Ciekawy tekst. Pomysł przezacny. Trochę dziwny fetysz, ale kupuję to.
Końcówka mnie przekupiła.
Pozdrówka.
Wielkie dzięki za analizę, dużo pozycji, jak na na tak krótki tekst! Zgadzam się z większością punktów, także skorzystam z korekty. Co do punktu 6. :D: Każdy inaczej przyjmuje zapachy. Ten sama mieszanka u każdego będzie pachnieć inaczej. Zapachowcy zaś mają tak, że sytuacje, czy konkretną rzecz kojarzą z zapachami. Pacjentka z marszu praktycznie na stół poszła, także pachniała swoimi perfumami - a że chirurg zapachowiec... :D
Sowa, ja jestem czysty hetero... kobitka... koza... muszka plujka...
A Ty tutaj jakieś sugeracje przemycasz.
Mniamniusiny w Twoim stylu.
Krew się nie leje, nie gwałcą, nie pindrzą się, to jak ma nie być mniamniusiny?
Dzień dobry
Zmysły prysły, a serce nie sługa. Nigdy nie wiemy gdzie nas dopadnie pożądanie.
Jeśli chodzi o salę operacyjną to zapachy są inne, bo przez maskę mamy zburzony zmysł węchu. Personel też używa piżma.
Storczyki są roślinami wieloletnimi, rosnącymi jako epifity na drzewach, głównie w strefie międzyzwrotnikowej.
Cedr to drzewo odznaczające się długowiecznością (czas życia tego typu drzew wynosi do 500 lat). Cedr wywodzi się z Himalajów oraz basenu śródziemnomorskiego.
Dlatego bardzo dobrana para i jeszcze ten bourbon?
Pozdrawiam i miłego dnia życzę
No jak mam z Tobą gadać?
Kręcę tego loka Klarka jak mogę.
Pajso, w indywidualnym odbiorze zapachów chyba niewiele ma do powiedzenia nauka, a raczej indywidualne, mózgowe predyspozycje.
Delikatne wahnięcia składu mieszanki i osobista wrażliwość nerwów.
To, co napisałaś o teorii i wiedzy z biologii nijak się ma do odczuwania.
Idąc takim tropem, to najlepszą prozę i poezję powinni tworzyć Miodek z Bralczykiem.
A tak nie jest.
Witaj nie autorze.
Wszystko się zgadza, ale biologia ma bardzo duże znaczenie dla naszych zmysłów. A wrażliwość to już pewnie mózgowe predyspozycje, ale nie zawsze.
Mam koleżankę, która jest pozbawiona od urodzenia zmysłu węchu. Zdarza się, że wielu ludzi traci ten zmysł po drodze życia. Czy to nie ma nic wspólnego z biologią. Wszak jest powiązana z genetyką. Dzisiaj możemy oszukać naukę.
A Miodek z Bralczykiem.pewnie też może pisać i to całkiem dobrze... pewnie. Nie widzę powiązania z moim komentarzem.
Pozdrawiam
Dzięki Pasjo :). To fajne spostrzeżenia z tymi roślinami. A z zapachami - jak powiedział Puszczyk, ich postrzeganie raczej wymyka się nauce. Skład perfum nieprzypadkowy - sama taki lubię :D).
Powiązanie jest takie, Pasjo, że opisujesz naukowe spostrzeżenia odnośnie źródeł zapachów.
Bo jakie ma znaczenie długość życia cedru dla intensywności i odbioru aromatu?
I dlaczego znaczenie logiczne ma mieć maseczka przed operacją?
To literatura, która rządzi się nieco innymi prawami, więc dlatego nawiązałem do najlepszych teoretyków, którzy wcale nie muszą przekładać swojej wiedzy na praktykę.
Teraz jaśniej?
Pasjo, ależ właśnie w tym rzecz... Stąd obsesja, zapach był na tyle silny, że poczuła go mimo maseczki... Wydawało mi się to jasne. A łączenie zapachów w komponowaniu zapachów "nie do końca" zależy od ich pochodzenia czy natury...
Hej, świetny jest ten tekst. To jest zupełnie coś innego niż Twój wiersz, który czytałem, ale czuć w nim Ciebie. Masz jakiś bardzo specyficzny sposób kreowania tego o czym opowiadasz. Było to w wierszu, jest i tu. Taka ulotność zmieszana nostalgią.
Mimo że to dwa rożne teksty, czuć rękę jednego autora, i to niezłą rękę.
Tjeri kiedyś ktos mi napisał; „Dlaczego ty w ogóle komentujesz chłopie, jak widać, że ty się nie znasz” (cytat z pamięci). Chwilę o tym myślałem, i wykombinowałem sobie tak, że faktycznie się nie znam, w profesjonalnym sensie, ale znam się na tym co i jak czuję. I tak sobie idąc tym torem pomyślałem, że autor może chciałby poznać, oprucz „profesorów”, zdanie szarej masy (to ja). Tak wiec piszę sobie co mi przyjdzie do głowy, nie zawsze jest to wychwalanie pod niebiosa, choć jeśli mi coś nie pasi, mowię to raczej w wyważony sposób.
Nie wiem, czy powinnaś „mieć radochę”, bo ja się nie znam. Jeśli jednak ktos inny wyraziłby zupełnie inną opinię w danej kwestii, popartą naukowymi dowodami, to ja bym, pewnie się nie spierał, ale pomyślałbym wtedy, że tamta opinia i dowody są warte.. no bardzo mało :))
Dałem ci skrót mojego rozumowania. Jeśli nadal cieszy Cie tamten mój komentarz, no to przyjemność po mojej stronie.
Ps widziałem Twój nowy wiersz. Jest dobry. Czasem komentuje na gorąco, a czasem wracam sobie co jakiś czas do danego utworu i czasem, nie zawsze, w tej drugiej sytuacji cos w końcu napisze. Twój wiersz należy do tej drugiej kategorii.
Maurycy Lesniewski, a czy ktokolwiek się zna? Raczej z rzadka takie osoby zaglądają na portale. Sama nie mam pojęcia - i nie jest to fałszywa skromność. To czego się nauczyłam przez lata na portalach, to tylko uchwycenie własnych odczuć i przerabienie ich na konkretne słowa - choć nie zawsze się to udaje. Czasem tylko czuję, że coś mi się podoba lub nie. Także nie kryguj się niepotrzebnie ;) i jeszcze raz dzięki :), także za opinię dot. nowego wiersza. :)
Komentarze (41)
Nic wprost. Nic pod nos. Elektryzujące, tak na szybko. Z pewnością wrócę, może nawet ten powrót zaakcentuję. Jedna ćwierć-wątpliwość.
" Szłam jak po sznurku, oddychając coraz bardziej płytko."- tak się zastanawiam czy zapis "coraz płycej" nie byłby lepszy. Zostawiam pod rozwagę.
Ukłony.
Kolejny piękny kawałek "czegoś".
Serdecznie dziękować!
Także za propozycję zmiany, z której skorzystam, jak tylko obczaję obsługę tego wehikułu. Darz bór!
Za 10 minut tu przyjdę i przeczytam. Zapowiadam się.
Pięć podoba mi się to opowiadanie dziwne skojarzenie miała ta pani doktor żeby zapach drzewa sandałowego pamiętać z operacją
dokładnie, Marg.
Tak, już zapachowcy mają.. :). Dzięki za odwiedziny!
Witam. Ave.
1) "Kątem oka złowiłam zaniepokojony wzrok instrumentariuszki, nic dziwnego — chirurg węszący nad stołem operacyjnym, to niecodzienny widok. " - ostatni przecinek to wypalenia, bo dopowiedzenie to to nijak nie jest a i zdanie podrzędne również.
2) "Jako zastępca ordynatora, musiałam trzymać fason, zebrałam się więc szybko i punktualnie dotarłam na obchód." - a tu, na me oko, pierwszy przecinek do wypalenia.
3) "Sala nr pięć, mój nos już przed drzwiami wiedział, kogo tam znajdzie." - tutaj mamy pewną nierównowagę przecinków. Zaszalałabym z wydzieleniem pierwszego fragmentu, aby dodać mu trochę siły i jasno zaznaczyć dłuższą pauzę. Jakoś tak:
"Sala nr pięć. Mój nos już przed drzwiami wiedział, kogo tam znajdzie."
lub średnik:
"Sala nr pięć; mój nos już przed drzwiami wiedział, kogo tam znajdzie."
Preferuję pierwszą opcję, bom wrogiem średników.
4) "Półdługie blond włosy razem z jasnoniebieskimi oczami, kojarzyły się ze spacerem wśród dojrzałych łanów zboża w pogodny dzień." - przecinek do wypalenia. To nie jest zdanie złożone.
5) "Miała w sobie jakąś kruchość, bezbronność. Uśmiechała się leciutko, wpatrując we mnie zatroskanym wzrokiem." - o, a to mi się podoba. Kruchość. Piękne.
6) "I do tego ten zapach... Oj, to musiało działać na mężczyzn." - zapach wyrostka jako fetysz? Chirurdzy to są dziwni...
7) "Mijały godziny, koło północy wezwali mnie na SOR, potem już było spokojnie. " - tu sprawa podobna co w 3). I moja sugestia podobna. Pierwszy przecinek jest dużo większą, silniejszą pauzą od następnego. Dobrze jest to zaznaczyć. No ale jak tam se chcesz.
8) "Obserwowałam pielęgniarki na konsoli, w końcu lekarz, bez potrzeby, w nocy nie odwiedza chorych. " - tutaj jest przecinkowo porpawnie ale zrezygnowałabym z wyprzecinkowania wtrącenia. Z kilku powodów. Jest tu niepotrzebne i robi trochę zamęt, a nic nie wnosi. Proponuje jakoś tak:
"Obserwowałam pielęgniarki na konsoli, w końcu lekarz bez potrzeby w nocy nie odwiedza chorych. "
Brzmi lepiej, jest płynniejsze a równie poprawne, co pierwowzór.
9) "Szłam jak po sznurku, oddychając coraz bardziej płytko." - coraz płycej. Jeśli przymiotnik można stopniować, stopniujemy. Nie mówi się np. bardziej mocny, tylko mocniejszy.
10) "Zapach był zniewalający, delikatny, a jednocześnie władczy." - fajne zestawienie. Bardzo mi się podoba. Zakrawa o poetyckość. Bajka.
11) "Leżała na wznak, zsunęłam delikatnie kołdrę tylko tyle, żeby móc powąchać zagłębienie między piersiami." - to samo, co w 3)
12) "Kręciło mi się w głowie, tu zapach był najmocniejszy[,] czułam go świetnie mimo piżamy. " - przecinka tu brak
13) "W połączeniu z lekko spoconym ciałem, stworzył mieszankę doskonałą." - przecinek bym wypaliła, bo to nie jest zdanie złożone.
No, to tyle. Ciekawy tekst. Pomysł przezacny. Trochę dziwny fetysz, ale kupuję to.
Końcówka mnie przekupiła.
Pozdrówka.
Wielkie dzięki za analizę, dużo pozycji, jak na na tak krótki tekst! Zgadzam się z większością punktów, także skorzystam z korekty. Co do punktu 6. :D: Każdy inaczej przyjmuje zapachy. Ten sama mieszanka u każdego będzie pachnieć inaczej. Zapachowcy zaś mają tak, że sytuacje, czy konkretną rzecz kojarzą z zapachami. Pacjentka z marszu praktycznie na stół poszła, także pachniała swoimi perfumami - a że chirurg zapachowiec... :D
Tjeri niewątpliwie masz racje aczkolwiek pomysł żywcem z pachnidła :))) straszny trochę
Kim, wspólny jest tylko zapach. Bo jednak istota zupełnie inna.
A że "straszny" - to się cieszę :D
Jest Kim - jest impreza :)
Mniamniusine Sowo.
Kobity takie som?
Ee, a mówiłeś, że ten najmniej mniamusiny!
A kobitki są rozkosznie różne.
Sowa, ja jestem czysty hetero... kobitka... koza... muszka plujka...
A Ty tutaj jakieś sugeracje przemycasz.
Mniamniusiny w Twoim stylu.
Krew się nie leje, nie gwałcą, nie pindrzą się, to jak ma nie być mniamniusiny?
No włśnie ponoć w moim stylu był najmniej mniamusiny!
Bo ona jest zboczona na sprawę zapachów, Kim (:
No ba!
Toteż nie wytłuszczyłem (bo się tu nie da) słowa "Mniamniusiny".
Nie masz wrażenia, żeś nieco sprzeczny w swej wypowiedzi? :D
Zestarzałem się od tego czasu (:
Od którego? Ja o wypowiedzi Twojej (zdaniu o wytłuszczeniu) mówiłam. :D
Też się zestarzałem, to i poglądy ulegają ewoluacji.
Gdzie tu sprzeczność?
Ze względu na przyczynę niewytłuszczenia
Jest mniamniusiny, ale najmniej mniamnisiny.
Więc normalnie bym to słowo wytłuszczył, a tutaj, nie.
Spekulujesz nadgorliwie czarownico.
Pokrętnie, tak jak lubię :D
Aaa, a nie spekuluję nadgorliwe, bo jednocześnie za przyczynę podałeś brak możliwości wytłuszczenia <dumna z siebie mordka>
Dzień dobry
Zmysły prysły, a serce nie sługa. Nigdy nie wiemy gdzie nas dopadnie pożądanie.
Jeśli chodzi o salę operacyjną to zapachy są inne, bo przez maskę mamy zburzony zmysł węchu. Personel też używa piżma.
Storczyki są roślinami wieloletnimi, rosnącymi jako epifity na drzewach, głównie w strefie międzyzwrotnikowej.
Cedr to drzewo odznaczające się długowiecznością (czas życia tego typu drzew wynosi do 500 lat). Cedr wywodzi się z Himalajów oraz basenu śródziemnomorskiego.
Dlatego bardzo dobrana para i jeszcze ten bourbon?
Pozdrawiam i miłego dnia życzę
No jak mam z Tobą gadać?
Kręcę tego loka Klarka jak mogę.
Pajso, w indywidualnym odbiorze zapachów chyba niewiele ma do powiedzenia nauka, a raczej indywidualne, mózgowe predyspozycje.
Delikatne wahnięcia składu mieszanki i osobista wrażliwość nerwów.
To, co napisałaś o teorii i wiedzy z biologii nijak się ma do odczuwania.
Idąc takim tropem, to najlepszą prozę i poezję powinni tworzyć Miodek z Bralczykiem.
A tak nie jest.
Witaj nie autorze.
Wszystko się zgadza, ale biologia ma bardzo duże znaczenie dla naszych zmysłów. A wrażliwość to już pewnie mózgowe predyspozycje, ale nie zawsze.
Mam koleżankę, która jest pozbawiona od urodzenia zmysłu węchu. Zdarza się, że wielu ludzi traci ten zmysł po drodze życia. Czy to nie ma nic wspólnego z biologią. Wszak jest powiązana z genetyką. Dzisiaj możemy oszukać naukę.
A Miodek z Bralczykiem.pewnie też może pisać i to całkiem dobrze... pewnie. Nie widzę powiązania z moim komentarzem.
Pozdrawiam
Dzięki Pasjo :). To fajne spostrzeżenia z tymi roślinami. A z zapachami - jak powiedział Puszczyk, ich postrzeganie raczej wymyka się nauce. Skład perfum nieprzypadkowy - sama taki lubię :D).
Powiązanie jest takie, Pasjo, że opisujesz naukowe spostrzeżenia odnośnie źródeł zapachów.
Bo jakie ma znaczenie długość życia cedru dla intensywności i odbioru aromatu?
I dlaczego znaczenie logiczne ma mieć maseczka przed operacją?
To literatura, która rządzi się nieco innymi prawami, więc dlatego nawiązałem do najlepszych teoretyków, którzy wcale nie muszą przekładać swojej wiedzy na praktykę.
Teraz jaśniej?
Wszystko jasne, tylko literatura też musi się kierować logiką i w jakimś znaczeniu poparta faktami.
A maseczka... hamowała po części te zapachy.
pzdr
Pasjo, ależ właśnie w tym rzecz... Stąd obsesja, zapach był na tyle silny, że poczuła go mimo maseczki... Wydawało mi się to jasne. A łączenie zapachów w komponowaniu zapachów "nie do końca" zależy od ich pochodzenia czy natury...
Aha, to nie autor nie może pogadać i zająć stanowiska?
Bo jeśli to jest tutaj kanon, to daj znać.
Może, tylko czekałam na odpowiedź z samego źródła. Każdy czytelnik odbiera inaczej i to jest prawidłowa reakcja.
:))
Udało mi się wprowadzić zmiany (w zasadzie skorzystałam z wszystkich sugestii), Kim, Canulas - jeszcze raz dzięki za propozycje zmian. :)
Nie ma za co i czekam na więcej Sowich tekstów :)))
Hej, świetny jest ten tekst. To jest zupełnie coś innego niż Twój wiersz, który czytałem, ale czuć w nim Ciebie. Masz jakiś bardzo specyficzny sposób kreowania tego o czym opowiadasz. Było to w wierszu, jest i tu. Taka ulotność zmieszana nostalgią.
Mimo że to dwa rożne teksty, czuć rękę jednego autora, i to niezłą rękę.
Maurycy, wielkie dzięki, mam radochę z Twojego komentarza. :)
Tjeri kiedyś ktos mi napisał; „Dlaczego ty w ogóle komentujesz chłopie, jak widać, że ty się nie znasz” (cytat z pamięci). Chwilę o tym myślałem, i wykombinowałem sobie tak, że faktycznie się nie znam, w profesjonalnym sensie, ale znam się na tym co i jak czuję. I tak sobie idąc tym torem pomyślałem, że autor może chciałby poznać, oprucz „profesorów”, zdanie szarej masy (to ja). Tak wiec piszę sobie co mi przyjdzie do głowy, nie zawsze jest to wychwalanie pod niebiosa, choć jeśli mi coś nie pasi, mowię to raczej w wyważony sposób.
Nie wiem, czy powinnaś „mieć radochę”, bo ja się nie znam. Jeśli jednak ktos inny wyraziłby zupełnie inną opinię w danej kwestii, popartą naukowymi dowodami, to ja bym, pewnie się nie spierał, ale pomyślałbym wtedy, że tamta opinia i dowody są warte.. no bardzo mało :))
Dałem ci skrót mojego rozumowania. Jeśli nadal cieszy Cie tamten mój komentarz, no to przyjemność po mojej stronie.
Ps widziałem Twój nowy wiersz. Jest dobry. Czasem komentuje na gorąco, a czasem wracam sobie co jakiś czas do danego utworu i czasem, nie zawsze, w tej drugiej sytuacji cos w końcu napisze. Twój wiersz należy do tej drugiej kategorii.
Maurycy Lesniewski, a czy ktokolwiek się zna? Raczej z rzadka takie osoby zaglądają na portale. Sama nie mam pojęcia - i nie jest to fałszywa skromność. To czego się nauczyłam przez lata na portalach, to tylko uchwycenie własnych odczuć i przerabienie ich na konkretne słowa - choć nie zawsze się to udaje. Czasem tylko czuję, że coś mi się podoba lub nie. Także nie kryguj się niepotrzebnie ;) i jeszcze raz dzięki :), także za opinię dot. nowego wiersza. :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania