O!
Serio? Już nie płaczesz? Nie krzyczysz, nie sapiesz?
To super, ja wrócę,
poczekaj
pojutrze.
Naprawdę nie wiercisz się w łóżku, nie chrapiesz?
To super, zadzwonię
nie dziś
potem.
Poważnie? Gotujesz dobre obiady? I pierzesz i sprzątasz?
Kurde, już się pakuje
przyjadę
w jakiś piątek.
A kochasz mnie nadal? Tęskniłaś na pewno, brakowało ci mnie, co królewno?
Spierdalaj ty chamie, na moim chodniku
noga ci się złamie,
gotuję, piorę i kocham
z miłości
nie dla kasy
ty draniu
bez litości.
Won szujo i kłamco,
zdrajco, won!
Zabieraj te walizki
za pieniędzmi goń, o.
sawIS FJ
Komentarze (9)
Dobre, nawet bardzo dobre.... Tylko po co ta nienawiść?
A bo mnie zdenerwował na koniec :)
Tak się zawsze kończy posługa dla tych dżentelmenów. Ale po chwili mija i znowu gotujemy, sprzątamy i pierzemy.
Fajny koniec.5 :-)
Trafne :)
Koniec pikanterii nadaje. Bardzo smaczny tekst. 5
Pozdrawiam
Ta druga część mi się bardziej podobała. Taka żywa i pełna dramtyzmu. :D 5 :)
Z szujami trzeba krótko i bez ceregieli 5
O, tu znowu by mi sie widzialo bycze okreslenie, ktorym kolezanka tak pobudzila moja wyobraznie, ze od tygodni juz calych nie moge sie uspokoic. Wspaniale okreslenie: spakowac mandżur I wypierdalac od trepa ❤.
Niepotrzebnie zrobiłaś z tego rymowankę. Okruch prozatorski byłby świetny...
Pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania