O Amorze co na wieczność się obraził...
Spotkałem Cię dzisiaj po latach
i choć we śnie, to byłaś jak żywa
tańczyłaś sprzedając w ratach
kawałki nieba...
Na jednej z chmur siedział Amor
i pochwyciwszy butelkę
pociągnął łyk, jakby krwawiąc
przez łzy, nucił smutną piosenkę
o latach, które minęły
choć czasu pojęcia on nie zna
to wszystkie wieczności zniknęły
przepadły w czeluściach piekła
bo choć wieczność jest nieskończona
a czas końcowi głowę głaszcze
to on plując w brodę kona
myśląc...
nigdy już nie mów "na zawsze"...
Komentarze (4)
Przepraszam bardzo, ale dlaczego pod tak dobrym wierszem nie ma ani jednego komentarza? Wiersz jest cudowny... Chciałam wybrać najlepszy wers czy dwa, ale chyba nie potrafię. Nowym jest dla mnie widok zrozpaczonego Amora... ciekawie przedstawione. Zostawiam 5 :)
Wspaniałe, piękna poezja. 5
I ode mnie 5, za tego zniesmaczonego Amora :)
Prometeusz, daj tekst dla muzyka i wokalistki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania