O dwóch takich ,co skradli moje serce
Eliasz i Florian
Dzieli ich 5,5 roku czasowo i właśnie gdy popatrzyłam na nich pierwszy raz, czas jakby nie istniał. Jakby nie było początku i końca tej miłości. Jakbym zawsze miała ich w sobie i trzymała w ramionach. Moje dzieci czwartkowe: 0:55 i 22:52. Gdyby mierzyć szczęście, to 51 centymetrów pomieściło dwa razy moje serce.
I tu kończy się podobieństwo.
Eliasz od rana ma problem ze wszystkim. Chmurna mina i pesymizm na dzień dobry.
Florian uśmiechnięty i żartujący.Optymizmu nie ma końca.
Pierwszy mdleje od dziecka na widok krwi, drugi nawet pokrojony otwiera oczy i śmiechem wita nowy dzień.
Nie wiem, czy to był dobry pomysł, ale od dziecka uczulam ich na kobiety. Żeby cenili więź między sobą i żadna niewiasta nie wlazła między nich dla zabawy. Żeby potrafili żyć swoim życiem, swoje zdanie na głos wyrażali i oddzielali przeróżne płaszczyzny życia, patrząc na nie mądrym okiem.
Bywało różnie, gdy pierwsze miłości pod wspólny dach przyprowadzali i to był też mój czas. Nauczyłam się robić jeden krok do tyłu, później drugi i czwarty, i jakoś poleciało.
Wiem, że wychowałam ich dla innych kobiet i nie będę kijem zawracać biegu rzeki. Łatwo nie było zostawić centrum ich istnienia, ale zdrowo wycofać się dla własnego świętego spokoju.Grawitacja i tak przyciąga ich w me progi by cieszyć się chwilę mogły moje oczy .
Komentarze (2)
🌹🌹🌹
Często wysyłam im te same wiadomości i ubaw mam gdy odpisują 😂z zamkniętymi oczami łapiesz ich flow w stylu ,,meme,, i ,,Matko,, 🤣
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania