o jeden dzień bliżej

stopom spuszczonym bezwiednie z łóżka

mylą się kierunki

 

czy jest sens czy nie trzeba wstać

tak mówią

nawet jeśli te trzy kroki do czajnika wydają się być maratonem

 

w oknie bielutkie firanki

szarzeją od spojrzeń wypranych matowych

co dzień wzrok wypala w nich dziurę żarliwie obserwując tą

samą chwiejną gałąź

 

patrzysz na palce dziwnie pogięte

plastelinowe ścięgna naznaczył czas

przygarbiony dzień jak zwykle podeprze się laską

ciężko dysząc oczekuje wieczora

 

cicho

ktoś pukał?

 

to sąsiad położył talerz zbyt głośno

szkoda

Średnia ocena: 2.7  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grain 2 godz. temu
    Samotność, starszej osoby.

    Tytuł nasunął mi skojarzenia z pewną panią, która z wyboru, sama kilka, może kilkanaście lat przeprowadzała swoją matkę na drugą stronę. Ma dzieci, ale chce, pragnie odchodzić sama dzień po dniu, domyślam się, że a pełnią żalu do nikogo konkretnego, tylko do życia.

    Końcówka odstaje od bardzo dobrego wiersza.

    zbyt mocno i głośno położony talerz sąsiadów
    nie puka do drzwi
  • Bernadetta12345 godzinę temu
    Witaj ☺️z perspektywy 70-letniej osoby z Alzheimerem już nawet talerze pukają😉Taki był zamysł, ale przemyślę ☺️i dziękuję za odniesienie się😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania