Bajka o Jerzyku
Pewien mały Jerzyk, co mieszkał na gruszy,
marzył od małego, żeby w świat wyruszyć,
Lecz plan nie wypalił, ojciec wredna świnia,
zszedł zimą na zawał, stara na covida.
Choć został sierotą, nie rozpaczał bardzo,
a nawet się cieszył, że ma wolne gniazdo.
Czym prędzej zawezwał samiczkę na chatę,
z którą żył od dawno, lecz na kocią łapę.
Ślub się szybko odbył, gdzieś u sowy w dziupli,
bo się Jerzykowie kochali okrutnie.
Pewnie se myślicie, że dzieciory mają,
otóż gówno prawda, kot im zeżarł jaja.
Komentarze (11)
To takie co jest jakiś stan oddające. Będzie burza?
Poza tym co tego tam, to czyta się dobrze i wesołe jest - tylko - no...
no ... nie bójmy się tego słowa.
Gupi kot! Uśmiałem się, nie powiem. Muszą sobie na chacie jakieś drzwi antywłamaniowe zamontować. Albo kota zlikwidować :D
Pozdro:)
Z kotem nie tak prosto mają Jerzykowie,
jedynie co mogą, to nasrać na głowę.
Żeby pamiętała ta wredna gadzina,
żeby się od gniazda na kilometr trzymać.
kot im jaja zeżarł,
ona zniosła nowe,
rzekła tylko - w mordę jeża!
srujnę kotu dziś na głowę ?
Nieśmieszne, nic nie stawiam, bo piękny czas z jajeczkiem nastał ???
Pani Jerzykowa też nie była święta,
kto zapłodnił jaja dzisiaj nie pamięta.
Milutki wierszyk :)
Dzięks za milutki, pozdr. Vincencie.
Wydaje mi się, że rytm momentami szwankuje... I po za tym nawet zabawne, choć niespecjalnie wykwintne
Dzięki, no starałem się, wyszło nie najgorzej.
Wiersz fajny, chociaż operujący na prostych rymach. Nie można odmówić ci czarnego humoru. Zły ten jerzyk. Wesołych świąt ps. Zasługujesz na 4, ale żeby nie oblizać nie stawiam oceny.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania