O nadętym...

W pewnej krainie tak zaistniało,

że na pisdęta głosów niemało

padło z tej strony, co w głowach siano

zamiast rozumu w niej posiadało.

 

I odtąd pisdęt – słoń w porcelanie,

tłucze, co może, myśląc: „Bezkarnie

mogę to robić. Dobre – wetować.

Mam immunitet, on mnie uchowa.

 

Z kary uwolnię, bez żadnej racji,

zwłaszcza kiboli; są z mojej nacji.

Mogli sędziowie, nim ich skazali,

pomyśleć, żem też lubił się walić”.

 

Tak były kibol, szczerząc zębiska,

nadęty w muskuł, rechotem pryska:

„Mam kancelistów. Choć łamię prawo,

moje wyczyny dobrem objawią”.

 

Długo to potrwa? Są ludzie zgodni:

„Wszystko do czasu. Jemu podobni

też byli pewni, w kilku krainach,

że sprawiedliwość ich się nie ima”.

 

Lecz, gdy historii tryby powoli

zmieliły kłamstwa… (choć zwłoka boli),

nadchodził czas i głos prawdy śpiewał:

„Sprawiedliwości owoc dojrzewa”.

 

Dziś w którym kraju? Jak zwą pisdęta?

Małe zagadki. Pewnik – dzień święta

i czas rozliczeń przyjdzie sądownie.

Znów nie od razu, lecz nieuchronnie.

Średnia ocena: 2.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (3)

  • realista 3 mies. temu

    Tam gdzie obiecano ci otworzyć trzosa
    Zobaczysz tylko czubek własnego nosa
    Prawda nie ma tu żadnego znaczenia
    Gdzie się okrągłą sumkę wymienia
    Cóż to jest prawda, zapytał Piłat
    I obecnie, pytać nad Wisłę przylazł.

  • Lotos 3 mies. temu

    No cóż, od jakiegoś czasu zapanowała moda na pewien rodzaj polityków. Ciekawe czy jak Trump znowu odwiedzi nasz kraj, to może ten nasz, pokaże mu szlachetną sztukę walki na sztachety, zapewne ten sport spodoba się Trumpowi, a ten zorganizuje galę w Białym Domu?

  • Zdzisław B. 3 mies. temu

    Ja tam pisałem bez personalizacji... ale jeśli kogoś , Lotosie, z satyriadą kojarzysz, to znaczy że opisane cechy są pasowne ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania