O niczym
Kolejny zwykły dzień, taki z gatunku: nie dzieje się nic i nie wydarzy się nic. Dzień, jaki lubię. Siedzę grzecznie w domu i słucham, jak Swami Prabhupada zawodzi i łka do Kryszny. Biedak nie wie, że Kryszna woli zabawę w stylu techno trance. Skąd u mnie ta wiedza? Wystarczy tylko na Niego popatrzeć — świat pozorów jest taki prosty.
Moja znajoma twierdzi, że czuje duchowy głód i koniecznie musi zapisać się do jakiejś sekty. Niestety nie chcieli jej w ośrodku Radża Jogi. Prawdopodobnie na skutek jej zamiłowania do poszukiwań tego, co ukryte. Jest zdesperowana, myśli o rzymskich katolikach. O jej!
Miałem kiedyś przyjaciela. Twierdził, że mógłby zostać zamknięty na całe życie w pokoju. Chciałby tylko, żeby były tam książki i coś do jedzenia. Prawdziwy mistyk. Teraz jest alkoholikiem. Prawdopodobnie nikt nie chciał go zamknąć w pokoju.
Życie często nie układa się po naszej myśli. Moje — na szczęście — jest takie, jakie lubię: nie dzieje się nic.
Komentarze (5)
fajne, fajne
Miałem kumpla, który był na odwyku w psychiatryku. Byłem go odwiedzić. Chodzą cały dzień w pidżamach i są łasi na kawę. Niestety, po terapii, droga na dworzec PKS prowadzi obok knajpy "Milutka". Kto by się oparł?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania