O niczym

Kolejny zwykły dzień, taki z gatunku: nie dzieje się nic i nie wydarzy się nic. Dzień, jaki lubię. Siedzę grzecznie w domu i słucham, jak Swami Prabhupada zawodzi i łka do Kryszny. Biedak nie wie, że Kryszna woli zabawę w stylu techno trance. Skąd u mnie ta wiedza? Wystarczy tylko na Niego popatrzeć — świat pozorów jest taki prosty.

 

Moja znajoma twierdzi, że czuje duchowy głód i koniecznie musi zapisać się do jakiejś sekty. Niestety nie chcieli jej w ośrodku Radża Jogi. Prawdopodobnie na skutek jej zamiłowania do poszukiwań tego, co ukryte. Jest zdesperowana, myśli o rzymskich katolikach. O jej!

 

Miałem kiedyś przyjaciela. Twierdził, że mógłby zostać zamknięty na całe życie w pokoju. Chciałby tylko, żeby były tam książki i coś do jedzenia. Prawdziwy mistyk. Teraz jest alkoholikiem. Prawdopodobnie nikt nie chciał go zamknąć w pokoju.

 

Życie często nie układa się po naszej myśli. Moje — na szczęście — jest takie, jakie lubię: nie dzieje się nic.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (5)

  • Asteria 2 godz. temu
    Drugi raz dzisiaj mnie pocieszyłeś...u mnie też na bogato, nic się nie dzieje :D
    fajne, fajne
  • Beloniusz godzinę temu
    Chyba osiadamy na mieliźnie. Pora na kwasa, albo rejs statkiem.
  • Cain godzinę temu
    Znam jednego alkoholika co go zamknęli w psychiatryku i mu pomogło, bo odnalazł tam towarzystwo, zrozumienie i pomoc.
  • Beloniusz godzinę temu
    Towarzystwo, zrozumienie, pomoc. Tylko flaszki brakuje.
    Miałem kumpla, który był na odwyku w psychiatryku. Byłem go odwiedzić. Chodzą cały dzień w pidżamach i są łasi na kawę. Niestety, po terapii, droga na dworzec PKS prowadzi obok knajpy "Milutka". Kto by się oparł?
  • Cain godzinę temu
    Wyleczony, być może. Pewnie to podobny mechanizm jak w więzieniu, kiedy wyrzucają osobnika na nagą rzeczywistość, kompletnie do niej nieprzystosowanego po latach przebywania w zamkniętym systemie.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania