O nóżkach, co mamusi szukały
O nóżkach, co mamusi szukały
Sebastiankowi K.
Jestem małym chłopczykiem. Zapytasz mnie, co to znaczy być małym
chłopczykiem. No cóż. Co mogę ci powiedzieć? Mam małe wesołe oczka,
malutką główkę i malutki brzuszek. Moim całym światem jest szpitalne
łóżko. Pytasz, jak to się stało, że całym moim światem jest szpitalne łóżko.
Odpowiem ci, że ktoś zabrał mi nóżki.
Wokół mnie jest dużo ludzi w białych fartuszkach. Wszyscy uśmie
chają się do mnie. Jedynie siwy pan, którego nazywam Mądrym, ma
zawsze poważną minę. Kiedy mówi, wszyscy go słuchają.
Mądry codziennie bierze mnie za rączkę i dłonią dotyka mego czółka.
Jest też Dobra. Tak nazywam pulchną panią, którą bardzo lubię. Za
pytasz: a gdzie mamusia? Odeszła. Tak bardzo mnie kochała, że odeszła.
Rano Dobra przyniosła mi mój ulubiony deser. Lody czekoladowe
z musem malinowym. Była smutna. Nie wiem, co się stało. Za chwilę
wszedł Mądry, spojrzał na mnie i coś szepnął do reszty. Wszyscy zaczęli
płakać. Mądry wziął mnie za rączkę i głęboko spojrzał mi w oczy. Milczał.
Po wizycie zostałem sam w łóżeczku. Kiedy zamknąłem oczy, wi
działem moje malutkie nóżki, jak biegają po górach, po lasach i dolinach.
Nie biegają jedynie po wodzie, ale się nauczą. Moje malutkie nóżki
postanowiły odnaleźć moją mamusię. Stukają i pukają do drzwi, ale
wszyscy odpowiadają — jednym głosem — że nie znają mojej mamusi
albo jej nie pamiętają.
Nagle drzwi do mojego pokoju otwierają się i śliczna pani siada przy
moim łóżeczku. Lulinku, mój kochany Lulinku, przepraszam, że tak
długo czekałeś, aż przyjdę do ciebie. Przyniosłam ci twoje małe nóżki.
Ubierz się. Razem wrócimy do naszego domku.
Po dłuższej chwili zasnąłem.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania