O S K A L P O W A N I E
Dłoń w dłoń, owinięte różańcem, niby kolczastym drutem
wyrwane serce, wrzucone do kartonu, jak stara zabawka
Z nieba spogląda martwe dziecię, wyplute przez księżyc
zapomniane i zagubione, jak nić w brudnej koszuli...
Agrafką doczepiam nowe sny
do tablicy korkowej, gdzie ja i ty
ranimy siebie wzajemnie pinezkami pozorów
a szczerości wieszają nas w niepewności
drąc tani papier z kiosku obok
Piłujesz język, by nie skrzywdzić
znów mnie...
wypełniasz puste przestrzenie szczątkami wspomnień
Album zdjęć z chrzcin
leży samotnie w piwnicy
pod kluczem katolickiej rodziny
zakopanej na cmentarzu
...oskalpowanie...
nagi umysł ucieka w głąb
połów czerni całunu
tajemnicy
a ja śpię, nie wiem...
c o?
antologia wspólnych uczuć
naszych blizn i ukłuć
bezsenności, błahostek
z czasów, gdy wszystko było proste
a może tylko tak się zdawało...
może zwyczajnie nic nas nie bolało?
dopiero teraz, gdy płaczemy gniewem
umierając pod niebem
odwlekamy refleksje nużące
i serca, dusze bolejące
odkładamy na półkę pustą książkę
mokrą od łez i przesiąkniętą wonią perfum
Choć treści - tej pisanej - brak nam
to wiedz, że szczęście nie ma ram
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania