Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

O świni, która jeździła koleją (historia prawdziwa, tylko dla dorosłych)

Wyobraźcie sobie taką sytuację. Jakieś sześć minut przed stacją, na której miałem wysiadać zacząłem odczuwać pełny pęcherz. Jako że teoretycznie było jeszcze daleko, zostawiłem w przedziale kurtkę, plecak i poszedłem do toalety. Zajęta. W sąsiednim wagonie również, więc wróciłem. No nic, poczekam. Przedsionek zaczął zapełniać się ludźmi przygotowującymi się do wysiadki, co nie napawało mnie przyjemnymi myślami, ponieważ wiedziałem, że będę musiał jeszcze wrócić do przedziału i przeciskać się między nimi. Nie było też sensu iść na drugi koniec wagonu z nadzieją na wolny kibelek.

W końcu usłyszałem upragniony szczęk zwalnianego zamka w drzwiczkach ubikacji, czerwony paseczek nad klamką zastąpiony został przez biały i wtedy, wychodząc z miejsca realizacji ważnej potrzeby moim oczom ukazała się ona. Świnia. Warto nadmienić, że doskonale się zakamuflowała, bo w ogóle nie wyglądała na świnię. Chodziła pionowo na tylnych racicach, szczecinę na głowie miała długą i pofarbowaną, a wokół niedużego, prostego ryjka perfekcyjny make-up. Nie zauważyłem żadnego wystającego ogonka. Nie była raczej pasiona na mięso, bo jak na świnię charakteryzowała się dosyć szczupłą sylwetką. Powiedziała, czy raczej wychrumkała głosem do złudzenia przypominającym ludzką, kobiecą mowę, że wolne, unikając mojego wzroku. Pomyślałem sobie, że chyba już wiem, co tam robiła, ale jakoś wytrzymam, w końcu nie ma czasu na czekanie czy chodzenie po wagonie, natomiast cisnąć dwójkę zdarza się podobno nawet królowej angielskiej, a od smrodu jeszcze nikt nie umarł. Moja potrzeba, choć czystsza i mniej czasochłonna była mocno nagląca, a później nie miałem czasu na szukanie szaletu.

Kiedy wszedłem, uderzył mnie w twarz naprawdę ostry smród, jeszcze zanim zamknąłem drzwiczki. Ale jeszcze nie to było najgorsze. Podczas przygotowywania się do aktu oddania małej ofiary bóstwu wydalania odkryłem, że w muszli znajduje się rzadki stolec! Świnia widocznie nie umiała czytać lub obsługiwać przycisków, gdyż nad ustępem znajdował się odpowiednio opisany guzik służący do uruchamiania spłuczki. Oczywiście działał, jak po chwili odkryłem i bojąc się, czy nie prześmierdnę w tym WC zrobiłem swoje. Zdążyłem jeszcze jakimś cudem przed wysiadką wziąć swoje rzeczy i z niesmakiem wysiadłem z pociągu wraz z małym tłumem współpasażerów. Świni już nie zobaczyłem, ale przypomniałem sobie, że w muszli nie było papieru! A w podajniku oczywiście był. Czyli wycisnęła dwójkę (lub docisnęła, jeśli miała wstrząsy wtórne) i się nie wytarła... Naciągnęła gacie, obcisłe dżinsy na osraną dupę i pewnie jechała na jakąś randkę poudawać, że nie jest świnią...

Włos się jeży na głowie i nie tylko na niej, kiedy człowiek sobie pomyśli, ile takich perfekcyjnie maskujących się świń chodzi po świecie, po ilu takich świniach siedzimy w komunikacji publicznej czy na ławeczce albo w kinowym fotelu. Ich celem jest nasmrodzić, nabrudzić i nie posprzątać po sobie. Roznieść swój smród i swoje zarazki. Prawdziwa groza. Ktoś mniej odporny psychicznie mógłby się nabawić psychicznego urazu do korzystania z ubikacji w podróży i kto mu zapłaci odszkodowanie za trwały uszczerbek na zdrowiu psychicznym? Przecież nie świnia, która jest temu winna...

Uważajcie na siebie, bo one nie śpią.

Średnia ocena: 4.1  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (15)

  • Opalony Ernest 2 miesiące temu
    Pretensje do obsługi pociągu, że na długich trasach nie dokłada papieru.
    A i może pierwszy raz jechała pociągiem i nie wiedziała, że nie ma uruchamiania spłuczki w ścianie, ino trza nazdepić wajhę.
    Trochę wyrozumienia.
    A gdyby to był uchodźca?
    Też byś drwił?
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Muzułmanie akurat mają bardzo dobre nawyki higieniczne, jeśli chodzi o sprzątanie po dwójce, patrz jeden z komentarzy niżej. Ale tak, drwiłbym.
  • Opalony Ernest 2 miesiące temu
    cos_ci_opowiem Cosik. kogoś przycisnęło, nie było papieru, nie wiedział jak po sobie spuścić. Mogło tak być. A ty się czepiasz.
    Inną sprawą jest, że gdyby każdy po sobie posprzątał, inaczej by wyglądały toalety.
    Jeżdżę często pociągami na długich trasach. Obszczana deska, obszczana podłoga, papier do wycierania rąk na podłodze zmoczony.
    Tojtoje - obsrane.
    Tak się załatwiacie posrańcy w domu?!
    Nie.
    Bo tam sprzątacie sami.
    A w miejscach użyteczności publicznej przyjdzie pani i będzie szorować waszą sraczkę.
    To kosza też niektórym trudno trafić.
    W domu - Michael Jordan.
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Opalony Ernest przecież piszę, że papier był. Nawet edytowalem utwór, żeby to podkreślić. Poza tym nie mieszkam w Polsce, nie ma tu tak długich tras, chyba że międzynarodowe, papier w kiblach jest, 🐷 niestety też są. Ogólnie kibelek był czysty, ładny i nowoczesny (próżniowy), tylko ta świnia go zapaskudziła.
  • Opalony Ernest 2 miesiące temu
    cos_ci_opowiem Nie mieszkasz w Polsce, więc krzyczysz z Norwegii czy skądś tam, żeby do Polski "uchodzców" wpuścić.
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Opalony Ernest oni chociaż mają higieniczne nawyki związane z dwójką...
    Nie Norwegia, tam są dluuuugie trasy pn-pd.
  • Edward Handscissors 2 miesiące temu
    cos_ci_opowiem Tak, ale oni nie mogą używać papieru. Papier jest dla muzułmanów święty bo na nim jest napisany Koran. Więc używają wody do mycia tamtej części. Jak nie ma wężyka z wodą w ubikacji to jest kłopot. W książce 10 kawałków o wojnie Babczenki autor opisuje zachowanie żółnierzy rosyjskich, którzy odwiedzają czeczeńskie opuszczone domy. Najpierw przygotowują sobie herbatę z wody z tych dzbanków do obmycia. Po tym jak się dowiadują do czego służą, wynoszą ją ze pomocą kijów.
  • Narrator 2 miesiące temu
    Gorzej niż w Indiach.
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    To, że ktoś ma sraczkę, to nie jego wina, ale że się nie podciera, brzydko pachnie i zostawia kleksy tam, gdzie usiądzie, to już kwestia braku wychowania. Wina mamy i taty.

    Na końcu artykułu, do którego podam link, jest filmik, jak można nauczyć dziecko podcierania pupy podczas zabawy. Jednak nie podoba mi się oszczędność papieru, tzn, to, że przedszkolanka uczy obejrzenia papieru po podtarciu się i... złożenia go na pół, żeby znów się podetrzeć! Myślę, że podczas składania dziecko może się upaćkać. A gdy będzie musiało złożyć kilka razy? W końcu zostanie mu papierowa nakładka na jeden palec.

    Film na końcu artykułu polecam. Obejrzałam go chyba rok temu, na Wykopie, a dziś znalazłam w innym miejscu.
    "Pupa" nauczycielki zrobiona jest z dwóch baloników przywiązanych do krzesła:

    https://megamamy.pl/samodzielne-podcieranie-pupy/
  • Narrator 2 miesiące temu
    Trzy Cztery
    Gdy latałem do Polski przez Dohę, na lotnisku pomyłkowo wszedłem do niewłaściwej kabiny. Nie było tam papieru jedynie gumowy wężyk. Włożyłem go tam gdzie trzeba, puściłem wodę, a po wykonaniu czynności, na pokład samolotu wszedłem świeży i pachnący. Żaden papier tak nie wyczyści. Powinniśmy się uczyć od bardziej rozwiniętych cywilizacji.
  • Trzy Cztery 2 miesiące temu
    Fajna przygoda i dobrze zakończona:)
  • skandal 2 miesiące temu
    Jak nie ma papieru, to robimy na ścianie 111
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Papier oczywiście był, ale 🐖 nie znała takiego wynalazku...
  • Paweł Beer 2 miesiące temu
    No nie powiem, uśmiałem się z opisu świni... no tak, taka akcja może wyrządzić szkody psychiczne. Przyłapałeś świnie na zbrodni, he he.
  • cos_ci_opowiem 2 miesiące temu
    Na śmierdzącej zbrodni. Dzięki za komentarz.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania