O'sza
Żeby schować się w mysiej norze,
gdzieś pod podłogą.
Zalepić wszystkie ujścia tak, żeby powietrze
skończyło się jakoś do środy,
a potem rozłożyć się wśród pajęczyn,
stać cząstką drewna, po którym depczą
i nadal nie zamienić ani jednego słowa,
na chociażby kilka sekund widzenia.
Choć to przecież trwa nieprzerwanie,
dopóki.
Odejść w końcu po cichu, nie widząc już nigdy
ani skrawka błękitu, zieleni,
tego jak wzajemnie zamieniamy się w szmaragd,
albo przynajmniej nasze oczy, kiedy na siebie trafią
i w końcu iskra przeskoczy do gniazdka,
paląc je permanentnie.
I jakim cudem to ma być dla nas lepsze?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania