O'sza

Żeby schować się w mysiej norze,

gdzieś pod podłogą.

Zalepić wszystkie ujścia tak, żeby powietrze

skończyło się jakoś do środy,

a potem rozłożyć się wśród pajęczyn,

stać cząstką drewna, po którym depczą

i nadal nie zamienić ani jednego słowa,

na chociażby kilka sekund widzenia.

Choć to przecież trwa nieprzerwanie,

dopóki.

 

Odejść w końcu po cichu, nie widząc już nigdy

ani skrawka błękitu, zieleni,

tego jak wzajemnie zamieniamy się w szmaragd,

albo przynajmniej nasze oczy, kiedy na siebie trafią

i w końcu iskra przeskoczy do gniazdka,

paląc je permanentnie.

 

I jakim cudem to ma być dla nas lepsze?

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania