„O szczęściu, które przychodzi powoli
Nie ma go w hałasie miast,
ani w lśniących sklepach z marzeniami na raty.
Nie mieszka w tłumie,
choć czasem tam przechodzi —
niepostrzeżenie, jak cień człowieka,
który się śpieszy, by zdążyć na własne życie.
Szczęście nie krzyczy.
Nie mówi: „Tutaj jestem!”
Nie daje się wyprosić modlitwą ani kupić ciszą.
Przychodzi wtedy, gdy przestajesz je wołać.
Kiedy już nie czekasz, że coś się stanie,
bo wszystko — już jest.
Zasiada obok w kuchni,
kiedy gotujesz zupę,
i śmieje się z tobą z drobiazgów,
których nikt inny by nie zrozumiał.
Bywa, że pachnie deszczem,
który spada na zmęczone ulice,
albo chlebem, który ktoś właśnie upiekł
z myślą o kimś drugim.
Czasem ma twarz dziecka,
co zasypia z ufnością w oczach,
czasem starca, który nic już nie musi,
bo wszystko już widział i wreszcie odpuszcza.
Niektórzy mówią, że szczęście to sens,
inni — że spokój,
a jeszcze inni — że chwila.
Może mają rację wszyscy,
bo szczęście jest jak wiatr:
nigdy nie zobaczysz go wprost,
ale czujesz, gdy dotyka twojej duszy.
Więc jeśli kiedyś zapytasz,
gdzie się podziało,
nie szukaj daleko.
Zatrzymaj się.
Popatrz w swoje dłonie —
czy naprawdę są puste?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania