O wolności prawdziwej
Poczułem zew wolności i taką lekkość połączoną z przyjemnością kiedy mnie zabili.Ból był ostry i straszny, ale trwał tylko chwilę, a potem nastąpił błogostan którego nie mogłem przeżyć za życia, które było pasmem ciągłych prześladowań i cierpień.Nikt nie akceptował mojej odmienności, niezależności i życia na opak.Dla nich to co robiłem wydawało się wrogie a może nawet budziło strach w ich zniewolonych ciałach i duszach, dlatego nie mogli tego znieść i jedynym według nich rozwiązaniem na pozbycie się tego straszliwego uczucia było pozbawienie mnie życie, wtedy tylko mogli poczuć ulgę i zrzucić ten ciężar jakim byłem ja.Wzięli więc i mnie pochwycili a potem wbili siekierę w serce.Wykrwawiłem się a wraz z krwią ulotniły się ostatnie me męki i cierpienia.Śmierć okazała się dla mnie wybawieniem, uczieczką z więzienia w którym tkwiłem całe życie i nie mogłem wydostać.A czym się okazała dla moich zabójców?Kolejką po sądach, nieskończonymi rozprawami i wreszcie uniewinnieniem z braku dowodów, ale długo się tym nie nacieszyli, albowiem przyszła po nich ręka sprawiedliwości, która ich pochwyciła i wtrąciła do czeluści strasznych, gdzie ciągle i bez ustanku wyły dusze w niej zamknięte i błagały o litość która nigdy nie przychodziła z pomocą.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania