O Życiu i Śmierci
1. Cień
Nikt mnie nie widzi,
Ja wszystkich widzę.
Nikogo nie obchodzę,
Mnie oni obchodzą.
Nikomu potrzebny nie jestem,
Ja ich potrzebuje.
Nikt nie chodzi za mną,
Ja chodzę za nimi.
2. Dlaczego warto się zabić (albo i nie)
Taplamy się w łajnie, jak świnie,
Jesteśmy jak one - ciągle w błocie,
Brodzimy w tym szambie Świata,
Wszystko czego dotkniemy brudzi nas,
Nie można zrobić kroku i być czystym.
Jest tylko jedna droga ucieczki - w dół.
Aby płuca to błoto wypełniło.
W raz z ostatnim wydechem,
Odejdą wszelkie trudności.
Czyż nie? (Nie?)
Jednak w tym łajnie, nie tylko bród jest,
Czasem są tam wspaniali ludzie,
Dzięki nim chce się tu żyć jeszcze,
Jeszcze choć chwilę być.
Zapominać o tym szambie,
Świerzym powietrzem oddychać.
Mieć w sercu powietrze,
Nawet gdy się znów tonie.
Boże, Błogosław Tym wszystkim,
Którzy sprawiają radości życia innym,
I dopomóż Tym, którzy jej nie mają,
Aby znaleźli kogoś kto im wskaże ją.
3. Gra
Przegrałem grę
Odwieczną grę
Bóg stworzył tę grę
Wraz z pierwszym tchnieniem
Wszyscy gramy w tę grę
Ja też gram tę grę
Lecz ja przegrałem tę grę
Tą grą jest życie
4. End?
Siostra nasza czeka na mnie,
Już stoi przed mną.
Chociaż jestem ślepy widzę ją.
Jej piękno przyćmiewa wszystko,
Jej okropność odraża każde spojrzenie.
W końcu ją spotkam.
Czekam na nią,
Chodź się jej boję.
Każdy koniec jest początkiem,
Początek życia mnie spodka,
Nie koniec.
Jest ona drogą do sprawiedliwość,
Mówi nam kiedy na Sąd mamy iść.
Każdego z nas, Siostry i Bracia, odwiedzi
I powie "Chodź"
Jej imię pradawne,
W Edenie nie znane,
Nasi Rodzice je poznali,
Słodkie jak gorczyca,
Gorzkie jak miód.
Mówią na nią Śmierć.
5. Szczęście
Wszyscy płaczą,
Ja się śmieję.
Wszyscy się smucą,
Ja się raduje.
Odziali się w czarne szaty,
Ja odziałem się w biel.
Ich szaty mole zjedzą,
Moje pozostaną nieskazitelne.
Mówią żem martwy,
Ja się narodziłem.
Ciało leży puste,
Właściciel się uwolnił.
Myjcie swe szaty w najczystszym detergencie, którego pod dostatkiem.
Krew Baranka wszystkie plamy zmywa, biel światłości pozostawia.
Tam gdziem jest, wstęp tylko w bieli.
Plamy doczesności zmywacie migusiem, zostawiając prawdziwe.
Po coż wam pralka skoro nie pierzecie?
6. Cisza przed Burzą
Nie mów, że jest głośno,
Jest na razie cisza,
Burza nadejdzie,
Nikt tego nie będzie się spodziewał.
Po burzy nie będzie ni głośno, ni cicho,
Będzie spokój, spokój na wieki,
Nigdy później burzy nie będzie.
Zastawów się, co będziesz miał po burzy,
Gromadzi skarby
tam, gdzie żaden złodziej się nie dostanie
I burza tam nie sięgnie.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania