Oblec
Spotkamy się znów, to nieuniknione,
te tykania, przecież kiedyś się skończą.
Zostanie pogłos i powidoki.
Powidła i poidełko.
Na zawsze i na wieczne oddanie,
na odtąd.
.
.
.
Z cyklu: Śniła mi się łąka.
Kwiecień, Roku Zero
Spotkamy się znów, to nieuniknione,
te tykania, przecież kiedyś się skończą.
Zostanie pogłos i powidoki.
Powidła i poidełko.
Na zawsze i na wieczne oddanie,
na odtąd.
.
.
.
Z cyklu: Śniła mi się łąka.
Kwiecień, Roku Zero
Komentarze (6)
koszmar senny raczej
Witaj Szaleju,bardzo ciekawy wiersz
Dzięki
Szalej. Witaj Panie
AngeIa yy... Dzień dobry?
A jaki temat ciekawości, coś odkrywczego w tej prozaicznej notatce? Czy to szkic wierszyka.... raczej nie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania