Oblężona twierdza i wyjście z opresji

Walczę codziennie w pocie czoła i trudzie żeby moja twierdza nie padła przed naporem konsumpcyjnych i agresywnych zombiaków, chcących dobrać się do mojego mózgu,myślącego dodać należy, a nie przeżartego dziwną substancją, która zaraziła miliony ludzi i przemieniła je w dziwne istoty.Strzelam z tego karabinu i strzelam i nieuchronnie zbliżam się do momentu, kiedy amunicji zabraknie lub broń się zatnie i co wtedy mam uczynić?To jest pytanie dla mnie fundamentalne, a znalezienie na niego odpowiedzi sprawą życia i śmierci i jeśli szybko czegoś nie wymyślę, to stanę sie tacy jak oni i wpadnę w błogi trans nieograniczonej i nieprzebranej konsumpcji, coś w rodzaju nałogu bez którego zdechnę.Będę musiał ciągle poszukiwać mózgu, którego nie będę miał i ta myśl,a raczej siła i głos wewnętrzny będzie ciągnąć mnie w stronę poszukiwania rozumu, który zatracę, kiedy nie będę miał amunicji i broń nawali.

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania