oblicze nocy
otulę cierpkie łkanie
płaszczem chwil ulotnych
kolcem róży zranię
myśli ciąg samotnych
roztrzaskam pusty wazon
zapomnę, czym jest serce
przecież tak mi każą
umierać w tej udręce
ze ściany zegar zrzucę
zdepczę siebie samą
zbiorę pióra krucze
za obrazową ramą
w końcu zgaszę świecę
okno me otworzę
i wbrew losu rzece
przed nocą się ukorzę
Komentarze (8)
Pięknie... Bardzo zgrabnie operujemy rymami, są dźwięczne, ale nie pretensjonalne. Brawo ;)
*operujesz
Dziękuję :]
Ładnie, tłusta piątka :)
Dziękuję (:
60secondsToDie, a czemu u mnie uśmiech w drugą stonę? (:
Neurotyk, bo czasem piszę tak, a czasem tak :)
60secondsToDie, ach ,ok:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania