Obojętność

Miłość i nienawiść rozdzierają moją duszę,

Nie wiem co jest lepsze, a którąś wybrać muszę.

Bo przecież uczucia nie mają żadnych ram,

Mogę smażyć się w piekle lub być u nieba bram.

A one rozdzierają mą duszę na pół,

Więc jestem w euforii albo wpadam w dół.

To się nazywa ambiwalencja uczuciowa

Dwa odmienne stany o których tutaj mowa

Które  w zasadzie do siebie nie pasują

Potem człowiekowi całe życie psują.

Jeszcze jako trzecia między nimi obojętność się wkradła,

Więc nie trafię do nieba, nie pójdę też do diabła.

Z miłością i nienawiścią wojnę wygrała,

Bo żadnej skrajności nigdy się nie bała.

Nie ma już we mnie żadnej radości,

Nie ma też smutku, najgorszej złości

Nadzieja już pękła jak bańka mydlana,

Nie chcę o nic prosić wszechmogącego Pana

W końcu moja dusza do czyśćca trafiła,

Nic jej nie ruszało, może w tym jest siła.

Więc ta krótka historia dobiega już końca,

Nie ma żadnej burzy, ale nie ma też słońca...

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Grisza 3 godz. temu
    Jezusie, Maryjo...
  • Aeliora godzinę temu
    Kurde nooo poleciałes szacunek 8 Plus ode mnie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania