obojętność
czarny kamień na białym szczycie
narzucony przez kalekiego boga
udaje nieskończoność albo schody
samobójcy chcą wejść żeby wyjść
krzyczą spadając choć to tylko metr
zostawią wygnieciony śnieg i plamy
ta droga biegnie znowu w dół
po wielkiej ekstazie do nory
szczyt był centymetr nad gównem
zapałka płonie
tylko tyle potrzeba
chemia krzyczy z żył
Komentarze (17)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania