obok

z rynny kapał deszcz

 

podlewał resztki trawy

zagubionej

na skrawku zachłannej

ziemi

 

staliśmy obok

a jakby pomiędzy

cieniem

 

przewyższał nas

o głowę

 

miasto szeptało cicho

zamiast śpiewać

w rytmie nadjeżdżających

tramwai

 

w kieszeni kurtki znalazłam

spłoszoną dłoń

 

jak ja

nie lubi pożegnań

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Lotos godzinę temu

    Ładny wiersz, podoba się, szczególnie końcówka.

  • Bernadetta12345

    Dziękuję 😉

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania