Obraz
W szkole, w mieście czy na zewnątrz
Nie spojrzysz się, nie odezwiesz
Jakbyś miał kompas gdzieś wewnątrz
Który gdy go tylko wezwiesz
Szybko każe mnie ominąć
Bo jak to inaczej nazwać?
Ciężko mi ten fakt pominąć
Bo go zawsze moge zaznać
Zobacz, stoję wiec zagadaj
Albo chociaż do mnie podejdź
O czymkolwiek do mnie gadaj
Nie tylko bez słowa odejdź
Kiedy chcesz czegoś ode mnie
Z wielkim szacunku wyrazem
Do mnie idziesz, nie daremnie
Pomogę ci każdym razem
Ale powiedz, skoro wtedy
Jesteś tak zadowolony
To w każdym innym przypadku
Jesteś zbyt ograniczony?
Nie dotyczy to tych innych
Czemu ja jestem wyjątkiem?
Ile mam w sobie cech winnych?
A ile z nich jest rozsądkiem?
Czegokolwiek bym nie zrobił
Ty mnie nie widzisz po prostu
Żeby to zmienić musiałbym
Pewnie kiedyś skoczyć z mostu
Może masz do czegoś problem?
Super, powiedz mi odrazu
Zamiast udawać że jestem
Jakaś tam częścią obrazu
Na co ci są okulary
Skoro ciągle jesteś ślepy?
Chociaż nie zgrywam ofiary
Ja też mam swoje potrzeby
Było głupie, mieć nadzieję
Że sympatia twa dojrzeje
Teraz wiem już co się dzieje
Ja dla ciebie nie istnieje
Komentarze (1)
Dałbym tytuł może "Niewidoczny" lub "Pomijany"?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania