Obraz

W szkole, w mieście czy na zewnątrz

Nie spojrzysz się, nie odezwiesz

Jakbyś miał kompas gdzieś wewnątrz

Który gdy go tylko wezwiesz

Szybko każe mnie ominąć

Bo jak to inaczej nazwać?

Ciężko mi ten fakt pominąć

Bo go zawsze moge zaznać

 

Zobacz, stoję wiec zagadaj

Albo chociaż do mnie podejdź

O czymkolwiek do mnie gadaj

Nie tylko bez słowa odejdź

Kiedy chcesz czegoś ode mnie

Z wielkim szacunku wyrazem

Do mnie idziesz, nie daremnie

Pomogę ci każdym razem

Ale powiedz, skoro wtedy

Jesteś tak zadowolony

To w każdym innym przypadku

Jesteś zbyt ograniczony?

Nie dotyczy to tych innych

Czemu ja jestem wyjątkiem?

Ile mam w sobie cech winnych?

A ile z nich jest rozsądkiem?

Czegokolwiek bym nie zrobił

Ty mnie nie widzisz po prostu

Żeby to zmienić musiałbym

Pewnie kiedyś skoczyć z mostu

 

Może masz do czegoś problem?

Super, powiedz mi odrazu

Zamiast udawać że jestem

Jakaś tam częścią obrazu

Na co ci są okulary

Skoro ciągle jesteś ślepy?

Chociaż nie zgrywam ofiary

Ja też mam swoje potrzeby

Było głupie, mieć nadzieję

Że sympatia twa dojrzeje

Teraz wiem już co się dzieje

Ja dla ciebie nie istnieje

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sokrates

    Dałbym tytuł może "Niewidoczny" lub "Pomijany"?

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania