obraz zawieszony gdzieś pod chmurą
ciasne uliczki
maltretują obcasy na nierównych
kocich łbach
słońce ociera się o rant stolika
przy którym pijesz kawę
malując na nim wzory
granicą cienia
mijające lato
rozpieściło dachy kamienic
aż do pordzewiałych rynien
cienie przytulają się do domów
sprawiedliwie dzieląc czułość
na nagrzanych parapetach
drzemie czas
na poduszce z gołębich piór
usypia kolejne minuty
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania