Oclenie koguta

Miły pan przyszedł do Urzędu Celnego z żywym kogutem pod pachą. Urzędnik aż otwarł usta i ściągnął okulary ze zdziwienia, gdyż zalało ono mu całą twarz. Na co dzień jego praca była wolna od podobnych ekscesów.

- Przyszedłem oclić mojego koguta – powiedział miły pan.

- Co proszę?

- No, innymi słowy chcę go wykastrować.

- To jest Urząd Celny.

- No właśnie.

- Nie wykonujemy tego typu… zabiegów.

- Już nie?

- W ogóle nic takiego nie robiliśmy.

- Kolega powiedział mi, że wczoraj oclił u pana koguta.

- Przepraszam, ale na pewno nie tutaj. Powtarzam, to Urząd Celny.

- To co tu się robi?

- Na ogół nic, a w szczególności dużo rzeczy.

- No to proszę oclić mojego koguta.

- Proszę iść do weterynarza, bo zaraz to pana oclę.

- Co pan zrobi?

- Nieważne. Weterynarz powie panu co robić.

- A może pan zrobić coś z jajami?

- Wypieprzaj pan stąd!

- Tak się traktuje miłych klientów? Mój kogut musi się oclić i to zaraz.

- Do cholery, dawaj go pan.

Urzędnik złapał gilotynę do papieru i odciął kogutowi głowę.

- Ale… Co pan zrobił?

- Ocliłem go w najszybszy możliwy sposób. U nas takie metody są najlepsze. Teraz może pan iść do weterynarza.

Średnia ocena: 4.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • Marian 13.11.2017
    Historyjka zapowiadała się ciekawie, a skończyła tak sobie.
    Pozdrawiam.
  • Felicjanna 13.11.2017
    a mnie rozbawiła i na dodatek doskonale oddane wyprowadzenie z równowagi urzędnika, heh
  • fanthomas 13.11.2017
    Cieszę się
  • Tanaris 13.11.2017
    O dziwo końcówka tak samo wywołała u mnie lekki uśmiech. :D
  • fanthomas 13.11.2017
    Oj, dawno cię nie było Tanaris. ;)
  • Tanaris 14.11.2017
    fanthomas wiem, ale ciężko połączyć obowiązki z aktywnością na opowi. Postaram się jednak być tu częściej. :)
  • Pan Buczybór 13.11.2017
    heh, puenta pierwszorzędna, choć zaznaczona dość lekko. Coś dla koneserów fantomasowych. Pozdro.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania