Oczarowanie
Wieczór złożony z ponagleń. Gonitwa w głowie stępiałych i ślizgich myśli. Dopomóż mi, kimkolwiek jesteś. Złóż sens mojego istnienia, daj cel, ten jeden z wspaniałych. Widzę latarnie i widzę światło świecy, poza tym ciemność i cisza, tkana muzyką. Jest tu twój wiatr i twoje niebo, szmaragdowe wręcz. Są ludzie, z seriali, jeden za drugim pozbawieni uśmiechu, z widocznym zdenerwowaniem, zaniepokojeniem, sentymentem. Melancholią w ustach, oczach, a nawet włosach. Co chciałbyś powiedzieć o dniu dzisiejszym. Był jak taniec. Piękny, nadobny walc. I ja tańczyłam pomiędzy figurami złożonymi z powietrza, pyłu, drobin, a nawet kurzu. Tak wirowałam, na parkiecie, pośród wystaw sklepowych, gdzieś na parkingu. Przyklaskiwał mi ten sam wiatr, co tobie, kiedy jeszcze byłeś żywy.
I dobiega gdzieś tam myśl o tobie. Jest tylko ona. Kształtna, zwiewna, dająca oddech. I ci ludzie z seriali, które oglądam też mimowolnie gdzieś biegną. Choć nie chcą chyba, postać w miejscu im wypada, zatrzymać widza. Nic do nich nie dociera, żadne wskazówki przez szklany ekran. To tylko awatary. A ja coraz częściej zagłębiam się w ich historię, żyję ich życiem, ich problemami, wzlotami i upadkami. Bo nie ma ciebie i już nie będę spędzać z tobą czasu. Jesteś tam gdzie niebieskie szaty się zakłada i połyka niebieskie powietrze. Ja tu, na ziemskim zboczu, potrącona tańcem, próbuje tańczyć, jak z tobą. Gdzie tylko się pojawię i przed ekranem tańczę i chcę by serialowy bohater zatańczył ze mną, tak jak ty tańczyłeś, kiedy jeszcze byłeś żywy.
Komentarze (2)
Najbardziej poruszyło mnie zdanie o wietrze, który przyklaskiwał jej tak samo jak kiedyś jemu. Dopiero przy słowach „kiedy jeszcze byłeś żywy” ten taniec między wystawami i na parkingu nabrał dla mnie innego znaczenia. A na końcu, gdy próbuje zatańczyć z kimś po drugiej stronie ekranu, poczułem, jak bardzo brakuje jej tego jednego człowieka. Ten obraz został ze mną po lekturze.
🩵
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania