OCZY ALCHEMIKA: KOD RESTRYKCYJNY
PROLOG: Algorytm transmutacji
Dawni mistrzowie szukali Wielkiego Dzieła w ołowiu i rtęci. Współcześni alchemicy nie noszą szat umazanych sadzą; noszą markowe bluzy z kapturem, a ich laboratoriami są serwerownie ukryte w piwnicach Zurychu i Szanghaju. Zamiast kamienia filozoficznego szukają idealnego kodu DNA.
Adam Brenner był genialnym okulistą i programistą neuro-sieciowym. Pracował dla korporacji „Aether-Gen”, oficjalnie projektując bioniczne implanty siatkówki dla niewidomych. Nieoficjalnie, na prywatnym serwerze w sieci TOR, kontynuował badania zmarłego tragicznie mentora – profesora Zazderballa. Profesor przed śmiercią zostawił mu jeden plik, zaszyfrowany kluczem kwantowym, zatytułowany po prostu: Magnum_Opus.v3.
Brenner spędził trzy lata na dekodowaniu. To, co znalazł, nie było schematem implantu. Był to przepis na organiczny roztwór – koktajl komórek macierzystych, syntetycznych wirusów i grafenu. Zgodnie z notatkami profesora, substancja ta, wstrzyknięta bezpośrednio do ciała szklistego oka, miała dokonać „transmutacji percepcji”.
Człowiek miał zacząć widzieć wszystko: pełne spektrum elektromagnetyczne, promieniowanie UV, podczerwień, a nawet... same strumienie danych przesyłane drogą radiową.
Miał zyskać wzrok Boga. Albo Alchemika.
ROZDZIAŁ 1: Pierwsza faza (Nigredo)
Noc była duszna, dokładnie taka sama jak ta, w której Adam podjął decyzję. Siedział w swoim prywatnym mieszkaniu na warszawskiej Woli. Przed nim, w sterylnym inkubatorze, jarzyła się fiolka z gęstym, czarnym płynem, który dziwnie pochłaniał światło LED-ów. Płyn delikatnie pulsował, jakby żył.
– Czas na fazę czerni – szepnął Adam do mikrofonu, nagrywając dziennik laboratoryjny. – Autorefrakcja zakończona. Obiekt testowy: ja sam. Brak alternatyw.
Znieczulił miejscowo prawe oko. Jego dłoń, sterowana przez chirurgiczny mikro-stelaż, była idealnie spokojna. Igła o grubości ułamka milimetra przebiła twardówkę. Adam poczuł lodowaty, rozrywający ból, który natychmiast rozlał się pod czaszką. Świat przed prawym okiem eksplodował czernią. Absolutną, gęstą nicością.
Przez pierwsze trzy dni Adam żył w piekle. Płakał krwią, a gorączka zżerała jego ciało. To była faza Nigredo – gnicie starej formy, niszczenie ludzkiego oka, by zrobić miejsce dla czegoś nowego. Trzeciego dnia, gdy ból ustał, Adam powoli zdjął bandaż.
Podszedł do lustra. Jego prawa źrenica zniknęła. Cała gałka oczna stała się jednolicie, metalicznie czarna, jak tafla obsydianu. Ale najgorsze – i zarazem najwspanialsze – było to, co tym okiem widział.
ROZDZIAŁ 2: Objawienie bieli (Albedo)
Świat pękł na dwoje. Lewe, ludzkie oko widziało zwykły, nudny pokój. Prawe, oko Alchemika, widziało energetyczny szkielet rzeczywistości.
Adam widział fale Wi-Fi jako pulsujące, błękitne wstęgi przecinające ściany. Widział ciepło uciekające z rur grzewczych jako krwistoczerwone smugi. Gdy spojrzał na swój smartfon, nie widział ekranu – widział płynący wewnątrz prąd i promieniowanie procesora. Co więcej, gdy skupił wzrok na twarzy Natalii – swojej partnerki, która właśnie weszła do mieszkania – zamarł.
Widział sieć jej naczyń krwionośnych, rytmiczne skurcze serca, a wokół jej głowy... delikatną, elektromagnetyczną poświatę pracy mózgu.
– Adam? Co ty ze sobą zrobiłeś? – Natalia cofnęła się z krzykiem, patrząc na jego czarne oko.
– Widzę cię, Nat... Widzę cię naprawdę – jego głos drżał z egzaltacji. – Ludzkie oczy to więzienie. Widzimy tylko nędzny ułamek procenta wszechświata. Ja wyszedłem z jaskini.
Natalia, która była neurobiologiem w tej samej korporacji, natychmiast zrozumiała, co się stało.
– Głupcze, receptory profesora Zazderballa nie były stabilne! – złapała go za ramiona. – On nie zginął w wypadku. Jego mózg nie wytrzymał ilości danych! Kora wzrokowa dosłownie się usmażyła. Ty też umrzesz, jeśli tego nie zneutralizujemy!
– Nie – warknął Adam, odpychając ją. – On po prostu nie skończył syntezy. Ja mam drugą fiolkę. Czas na fazę czerwoną. Na ostateczną transmutację.
ROZDZIAŁ 3: Czerwień i krew (Rubedo)
Brenner stał się potworem w oczach systemu. Korporacja „Aether-Gen”, wykrywszy kradzież danych i nielegalny biohacking, wysłała sekcję bezpieczeństwa, by zabezpieczyć „obiekt”.
Gdy trzej uzbrojeni agenci wyważyli drzwi jego mieszkania, Adam nie uciekał. Siedział w ciemności. Wstrzyknął już drugą dawkę do lewego oka. Teraz oba jego ślepia były czarnymi dziurami, w których głębi, pod odpowiednim kątem, jarzyły się krwawe, rubinowe iskry.
Agenci unieśli broń latarkami taktycznymi, próbując go oślepić. Dla Adama to światło było niczym. Widział ich skurcze mięśni ułamek sekundy przed tym, jak podnieśli ręce. Widział linie celownicze ich laserów, zanim w ogóle opuściły broń.
Poruszał się w ciemności z przerażającą precyzją, omijając każdy strzał, jakby widział przyszłość. W rzeczywistości widział po prostu impulsy nerwowe w ich ciałach, wiedząc, kiedy nacisną spust. W kilka minut, używając jedynie chirurgicznego skalpela i nadludzkiej percepcji, zostawił napastników krwawiących na podłodze.
Natalia patrzyła na to z kąta pokoju ze łzami w oczach. Adam podszedł do niej. Z jego nowych, rubinowo-czarnych oczu sączyły się gęste, ciemne łzy.
– Mózg... mój mózg płonie, Natalia – wyszeptał, chwytając się za głowę. – Widzę za dużo. Widzę promieniowanie kosmiczne tnące atmosferę... widzę myśli ludzi w sąsiednim bloku jako szum... To nie jest wzrok. To jest hałas. Wszystko się ze sobą zlewa.
– Adam, pozwól mi pomóc... – Natalia wyciągnęła rękę, ale on znowu się cofnął.
– Za późno. Alchemia nie zna drogi powrotnej. Zazderball miał rację. Aby stać się czymś więcej niż człowiekiem, trzeba przestać nim być.
EPILOG: Dziedzictwo
Dwa tygodnie później policja znalazła puste mieszkanie. Adama Brennera nigdy nie schwytano. Korporacja zatuszowała sprawę, ale w darknecie, na najgłębszych forach biohakerów, pojawił się nowy mit.
Mówią, że po Warszawie krąży człowiek w ciemnych okularach. Nie potrzebuje telefonu, by hakować systemy bankowe – wystarczy, że spojrzy na terminal. Widzi każdą kamerę miejską, każdy ukryty mikrofon, każdy fałsz w ludzkim głosie. Stał się duchem w maszynie, żywym Kamieniem Filozoficznym ery cyfrowej.
Natalia przejęła jego laboratorium. Siedząc przed monitorem, patrzy na schemat Magnum_Opus.v4. Jej dłoń drży, ale w szufladzie biurka czeka już pusta, przygotowana strzykawka.
Bo raz ujrzawszy oczy Alchemika, nie da się już patrzeć na świat w dotychczasowy sposób.
KONIEC
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania