Oczy miłości
Dziecko.
Dziecko to płaczący, śmiejący, pragnący, rosnący, zadziwiający, wiecznie poznający potencjał samego siebie w innych i samym sobie.
Powielający, zastanawiający, uczący, grozą napawający sens miłości. Bo jeśli tworzysz życie, to chcesz tworzyć je na nowo.
Dlatego przestajesz się zastanawiać, i stajesz pewny w własnej odpowiedzialności. Ponownie wychowując siebie, nadzorując siebie, mający do siebie pretensje, ambicje...
Oczekiwania.
Lecz nic nie jest idealne. Ty nie jesteś, Ona nie jest. I nigdy nie będziecie. Ponieważ gdy zakochiwaliście się w sobie, w momencie narodzin więzi, iskry obietnicy wolności.
Miłości.
Iskrą wirującą w ciemności, odbitą fruwającą do góry, podmuchem niewidzialnych energii wznoszącą się wyżej i wyżej. Aż do pewności.
Nie znaliście jeszcze siebie.
Do odwagi prawdziwych możliwości. W niej i w tobie nawzajem. Wszystkie wasze smutki i radości.
Wszystkie złości. Na siebie, na nią.
Nawzajem.
Planeta powstaje wybuchem, środkiem ciężkości. Przyciąganiem wielkich wartości. Naturalnym prawem.
Nieskończoności. W głuchej pustce, źródłem wszystkich pytań.
Dążących do odpowiedzi...
I wtedy budzisz się w nocy, samotny płacz pośród kosmosu. Wyrwany ze złudzeń bezgraniczny krzyk potrzeby.
Pragnący wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło.
Nigdy nie mając skończyć.
Komentarze (1)
Powrót do narodzin?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania