Oczy to okna duszy
Patrzysz w lustro i widzisz pustkę. Miejsce, w którym kiedyś stałeś ty zajmuje przestrzeń. Ogień pasji i namiętności zgasł już nie wiesz jak dawno. Nie pamiętasz.
Wszystko jest ci obojętne. Nie stawiasz granic, bo wszystko ci jedno. Mógłbyś jutro wpaść pod koła samochodu lub odejść we śnie, nie zmieniłoby to nic. Nie chcesz być tu, gdzie jesteś.
Kiedy to się stało? Nie pamiętasz kiedy czułeś ten dreszcz ekscytacji, motyle w brzuchu. Chwile szybkiej przyjemności już nie sprawiają ci takiej samej przyjemności. Podświadomie pragniesz czegoś więcej, namiętnej miłości, pasji, przygody. Lecz tłumisz te irracjonalne pragnienia w zarodku. Nie pozwalasz sobie na więcej. Stałeś się swoim największym wrogiem.
Nie wiesz czego pragniesz. Rzucasz się w ramiona pozornie przypadkowej osoby. Nie pamiętasz, czy tego chciałeś czy był to desperacki ruch aby wyzbyć się wszechobecnej samotności, której nie możesz się wyzbyć. Próba udowodnienia czegoś sobie. Tulisz się w pierś próbując utwierdzić się w tym, że nie jesteś sam. Że da się ciebie pokochać, bo sam już nie jesteś tego sam pewien.
Wyobrażasz sobie jak szybujesz w przestworzach niczym wolny ptak. Czujesz ciepłe promienie słońca na twarzy, krążysz w obłokach. Oglądasz wszystko z dystansu, zmierzasz tam, gdzie się wiatr poniesie. Czujesz spokój, którego od dawna nie czułeś.
Spadasz, poszybowałeś zbyt wysoko. Zawsze się to tak kończy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania