Cześć. Kilka uwag.
-fosforyzujące na pomarańczowo i zielono oczy muchy- nigdy nie widziałem, żeby muchy oczy fosforyzowały na pomarańczowo
-Zadziwia nas ostrość sokolego spojrzenia – w niej odnajdujemy wyraźny ślad przenikliwej bystrości objawiającej się ostrą czernią.- powtórzona "ostrość"
-oczy wężów, do złudzenia przypominające kocie oczy – porażają nas jasną zielenią, która przywodzi nam na myśl kapelusz czarownicy. - oczy węży mają bardzo wiele kolorów, kształtem też bardzo różnią się od kocich. Swoją drogą - węże praktycznie nie korzystają ze swoich oczu, tylko języków.
-Wśród zwierząt największe dusze mają ssaki – a wśród nich z kolei królują zwierzęta domowe.- płetwal błękitny mógłby się obrazić, za nazwanie kota największym ssakiem
-Gdyby zawierzyć reinkarnacji – można by wtedy powiedzieć – dusza zmienia się z każdym życiem – kurcząc się lub rozciągając; zwiększając tym samym możliwość odczuwania. PRZECIWKO Bawół rodzi się ze stepową duszą i z taką też umiera. Jednak, gdyby owo zwierzę w trakcie życia jakimś cudem wyemigrowało na pustynię – jego wewnętrzne ja nabrałoby pustynnych znamion. - no to jaki sens reinkarnacji? Sam sobie, Panie Autorze, kładiesz kłody pod nogi.
-Każdy rodzaj duszy przybiera inny kolor, co pozwala zwierzętom bez przeszkód żyć obok siebie i z powodzeniem przedłużać swój gatunek.- kontynuując wątek bawołów i pustyni - myślę, że lwy i krokodyle nie zgodzą się by żyć w harmonii z bawołami.
-Ta część wewnętrznego ja należy do pierwotnego rdzenia, ponieważ nigdy nie ulega zmianie – można ją jedynie nieco rozjaśnić lub przyciemnić; tak jak możemy nadać żółci słoneczny połysk, bądź sprawić, by zmatowiała aż do granicy szarości. - szczególnie charaktery słabe, podatne na manipulacje, które nie są w stanie przetrwać i załamują się. Do czego może doprowadzić załamanie nerwowe? Radziłbym tak swobodnie nie poruszać tematów, o których się nie ma pojęcia.
- A wiedzcie, że śmierć wewnętrznego ja jest najgorszym, co może spotkać każdą żyjącą istotę.- no tak, właśnie podsumowałeś to, co napisałem wyzej. Musisz się zdecydować w takim razie, co można zmieniać, a co nie.
Z filozoficznego punktu widzenia... Nawet nie wiem, co miałem odczuć po przeczytaniu tego tekstu. Radość i błogość z emanujących ze mnie barw? Za dużo nieścisłości, wyjaśnienia jakby to była starożytna Grecja.
Spacewing - to było coś w rodzaju eksperymentu. Przyznaję, nie do końca udany, ale przecież tak nieraz z eksperymentami bywa. Przed spaleniem trzeba je dać do oglądu innym, dopiero wtedy widzimy ich bezwartościowość. Dzięki za tak obszerny komentarz .
Ale z paroma rzeczami się nie zgodzę
1- to, że bawół rodzi się i umiera z pustynną duszą - mówimy cały czas o życiu duszy w jego ciele. Sama dusza nie umiera jako pustynna, (przyjmując reinkarnację) będzie miała szansę całkowicie się zmienić. Ale dusza - nie zwierzę, w której mieszka.
2 -Największe dusze = te, które mają największą zdolność odczuwania. Co więc złego jest w tym, że kot ma (teoretycznie) większą duszę od płetwala błękitnego?
3 - Nie chodziło mi, broń Boże o manipulację! Miałam na myśli samorozwój, w trakcie którego dany posiadacz duszy osiąga coraz większą samoświadomość.
4. Śmierć wewnętrznego ja - pewnie źle to ujęłam , ale używałam tego jako synonim duszy. Chyba jednak powinnam była zaznaczyć to w tekście, w końcu obie nazwy nie są do końca tożsame.
Mimo wszystko cieszę się, że przeczytałeś tak uważnie. W sumie tu (jak wszędzie) rzadko się to zdarza.
Enchanteuse Dlaczego eksperyment nieudany? Czegoś się nauczyliśmy, jakichś racji broniłaś - chyba nie wyszło tak źle.
Co do Twoich punktów - ok, w niektórych miejscach specjalnie się czepiałem, możliwe że czegoś po prostu nie zrozumiałem więc zwracam honor. Jednak w sprawie punktu 3. pamiętaj, że każdy kij ma dwa końce.
Jak jeszcze coś zobaczę, to postaram się zostawić jakiś komentarz. Pozdrawiam!
Ciekawy tekst; ostatnio tak mi wpadło, pewnie nie czytałaś - Gerald Durrell "Moja rodzina i inne zwierzęta" - bardzo ładnie napisane. Jeszcze jedną tam jego, ale ta - według mnie jest lepsza. Jak coś polecam, to warto... To jest połowa ubiegłego wieku, trochę zmieniła się świadomość. No w tych tam filozofii, to nie chcę już się wypowiadać; jeśli widzisz mam to zdefiniowane. Pozdrawiam serdecznie ;)
,,jeśli nie ich posiadacze nie są wystarczająco ostrożni. '' - tu chyba bez pierwszego ,,nie''
Kliknęłam 5, bo tekst wzbudził emocje.
Piszesz ,,Istnieje jeszcze dusza obserwatorów, która jest przezroczysta – ona jedyna nie posiada żadnych odcieni, '' - i tu bym uściśliła, ponieważ przezroczysty nie znaczy bezbarwny. Bańka mydlana jest przezroczysta, a mieni się paletą różnorodnych barw.
I jeszcze nasunęła mi się na myśl koza. Taka zwykła z rogami, co nawet zje styl od miotły. Koza ma wyjątkowe oczy. Zaglądała w oczy wielu ludziom i zwierzętom, ale oczy kozy mają w sobie coś przerażającego. Może dlatego czasem (gdzieś się z tym spotkałam) porównuje się je do diabelskich oczu.
Racja, chodziło mi o bezbarwność bardziej niź o przezroczystość. Co do kozy - rzeczywiście - przyznaję - spojrzenie ma hipnotyzujące.
Dzięki za ocenę i komentarz :)
Enchanteuse tak zdechło mi juz z twgopowodu
tego powodu kilka kotów-zakopuje je na drodze przy mojej łące- świetnie na takim kocim nawozie rosną brzozy:)
Neurotyk jakbys myślała ze żartuję- co najmniej 5 kotów zakopalem tam: a to samochód potrącił i zdechł, a to robaki zjadły i zdechł, a to mały kotek został porzucony przez kocice i mimo moich wysiłków zdechł-tez rosną na nim brzozy:) Taka jest natura.
Tak, jakoś kota mniej żal (żal jest, ale mniejszy) grzebać aniżeli psa – kot cwany, nigdy nie wiadomo czy kot jest twój czy czyjś (Ty myślisz, że twój, ktoś myśli, że jego :). Kot, nie każdy, ale nie będzie po tobie czekał dwa lata w miejscu gdzie umrzesz, tylko zaraz się pocieszy Łiskasem i znajdzie nową zabawkę (czyt. sługę, czyli człowieka).
Pan Buczybór patrzył jak na każdego naiwniaka, który myśli, że jest panem dla kota: Co myśli pies, kiedy go głaszczesz? To mój Pan, bo tak dba o mnie i głaszcze. Co myśli kot, kiedy go głaszczesz: jestem jego panem, bo on o mnie dba i mnie głaszcze :)
Enchanteuse ale ja na poważnie: zgadzam się, że jest coś w tym, że im zwierzę ma większy mózg albo bardziej przypomina człeka, tym bardziej żal. Nie żałujemy za bardzo myszy albo szczura :) A takiego kunia żal, jak w piosence:)
Dlatego pytałem o Tyranozaura – jest duży, ale skurczybyk zjadłby cała moją familię i to tylko na jedną strawę a co potem???
Neurotyk - albo takie słonie. Mają bardzo ludzkie zachowania.Nie wiem czy wiesz, ale słonie-matki potrafią wymierzać słoniątkom kary za nieodpowiedzialne zachowanie .
To że żal rośnie wprost proporcjonalnie do "człowieczeństwa" danego zwierzęcia - nazwałabym to egoizmem :)
Enchanteuse ciekawa opinia. O karaniu słoniątek nie wiedziałem? Ale czy to zgodne z duchem rewolucji, by karać dzieciątka?:) Bo jak to kara: Słoniątko – do konta! – to przejdzie (chyba...) ale jak już słonica trąbą machnie z zadek niesfornego słoniątka toż to niepoprawne politycznie i naganne! Taki klaps słoniowy! :)
Moja miła, powiem coś więcej o słoniach – pewnie wiesz, ale zapomniałaś mi powiedzieć – zwierzęta te mają cmentarzyska i chodzą na "groby" swoich bliskich, muskają kości trąbami i wspominają – pamiętają o cmentarzach i zawsze wracają! Prawda?
Enchanteuse nie! Oui to znaczy "co"? Wolę zapytać i usłyszeć odwiedź z ust prawie-Francuzki niż biec do Google translate :) Odpowedz po francusku a ja wygugluje tłumaczenie.
No właśnie - oczy kryją dłuższą historię, więc ryba gotowa do ucieczki ma tu najwięcej nimi do powiedzenia :). Ucieka się przecież tak, żeby cię nie odnaleziono. Ryba byłaby też świetnym mordercą :). Obserwują tych, którzy tego nie podejrzewają. Spod własnej tafli, ze swojego miejsca.
I ten koniec... Dla ryby śmierć jest najbardziej odczuwalna, gdyż wszystko zaczyna się w jej własności.
Moja woda to moja osłona.
Pięć :).
oczy wężów - trochę archaicznie brzmiący ten dopełniacz... ale poprawny... ale archaicznie brzmiący ;)
Nie wiem czy kolory duszy nie pomieszały Ci się z kolorami aury - bo to dwie różne rzeczy.
Generalnie, tekst napisany przystępnie ale nie wiem co mam myśleć o treści, pokontempluję nad tym. Tym czasem polecam filmik, do analizy własnej:
https://www.youtube.com/watch?v=WI-xsidT_dY
Ech, zagłębiać się nie ma co :/. W zamierzeniu miał to być banalny felieton, w trakcie zaczął zmieniać się w fantastykę a na koniec trącać filozofią. Ostatecznie zaczęłam rozważać, czy by tego nie rozwinąć w dłuższym opowiadaniu... Ale machnęłam ręką.
Nie wiedziałam, że "oczy wężów" to poprawne wyrażenie :). Za link dziękuję, na pewno zerknę .
Ok, nie będę się wymądrzał, że całkowicie zrozumiałem, ale idea wydaje się zastanawiająca. Bardzo dobre pod dalsze rozważania.
Ciekawe czy z perspektywy czasu nadal utrzymujesz tego typu spekulacje w mocy.
Ja, póki co, nie mam powera, by gryźć się głębiej, więc zaakcentuje tylko, że odwiedziłem.
Ps. Mówiłaś o belkocie.
Tu nie ma bełkotu. Tu jest jakiś punkt widzenia, ale nie bełkot.
Wiesz, to jest coś pomiędzy. Miałam taki luźny pomysł na wstęp do jakiegos opowiadania fantasy, ale ponieważ wszystkie moje dalekosiężne plany upadają, i to nie pykło.
Miało być o oczach, a nagle stało się bardzo poważne i pseudofilozoficzne. Pisałam bardziej na intuicję niż w wyniku głębokich rozważań.
Po prostu chciałam napisać takie coś totalnie oderwane od rzeczywistosci - surrealistyczne, ocierające się o oniryzm - nie sądziłam, że aż tak daleko popłynę ;D
Komentarze (51)
Bardzo filozoficzne. Nie bawię się w tego typu rzeczy, jednak trzeba przyznać, że piszesz bardzo przekonująco. Dobry tekst. 5
Cześć. Kilka uwag.
-fosforyzujące na pomarańczowo i zielono oczy muchy- nigdy nie widziałem, żeby muchy oczy fosforyzowały na pomarańczowo
-Zadziwia nas ostrość sokolego spojrzenia – w niej odnajdujemy wyraźny ślad przenikliwej bystrości objawiającej się ostrą czernią.- powtórzona "ostrość"
-oczy wężów, do złudzenia przypominające kocie oczy – porażają nas jasną zielenią, która przywodzi nam na myśl kapelusz czarownicy. - oczy węży mają bardzo wiele kolorów, kształtem też bardzo różnią się od kocich. Swoją drogą - węże praktycznie nie korzystają ze swoich oczu, tylko języków.
-Wśród zwierząt największe dusze mają ssaki – a wśród nich z kolei królują zwierzęta domowe.- płetwal błękitny mógłby się obrazić, za nazwanie kota największym ssakiem
-Gdyby zawierzyć reinkarnacji – można by wtedy powiedzieć – dusza zmienia się z każdym życiem – kurcząc się lub rozciągając; zwiększając tym samym możliwość odczuwania. PRZECIWKO Bawół rodzi się ze stepową duszą i z taką też umiera. Jednak, gdyby owo zwierzę w trakcie życia jakimś cudem wyemigrowało na pustynię – jego wewnętrzne ja nabrałoby pustynnych znamion. - no to jaki sens reinkarnacji? Sam sobie, Panie Autorze, kładiesz kłody pod nogi.
-Każdy rodzaj duszy przybiera inny kolor, co pozwala zwierzętom bez przeszkód żyć obok siebie i z powodzeniem przedłużać swój gatunek.- kontynuując wątek bawołów i pustyni - myślę, że lwy i krokodyle nie zgodzą się by żyć w harmonii z bawołami.
-Ta część wewnętrznego ja należy do pierwotnego rdzenia, ponieważ nigdy nie ulega zmianie – można ją jedynie nieco rozjaśnić lub przyciemnić; tak jak możemy nadać żółci słoneczny połysk, bądź sprawić, by zmatowiała aż do granicy szarości. - szczególnie charaktery słabe, podatne na manipulacje, które nie są w stanie przetrwać i załamują się. Do czego może doprowadzić załamanie nerwowe? Radziłbym tak swobodnie nie poruszać tematów, o których się nie ma pojęcia.
- A wiedzcie, że śmierć wewnętrznego ja jest najgorszym, co może spotkać każdą żyjącą istotę.- no tak, właśnie podsumowałeś to, co napisałem wyzej. Musisz się zdecydować w takim razie, co można zmieniać, a co nie.
Z filozoficznego punktu widzenia... Nawet nie wiem, co miałem odczuć po przeczytaniu tego tekstu. Radość i błogość z emanujących ze mnie barw? Za dużo nieścisłości, wyjaśnienia jakby to była starożytna Grecja.
Miała być sztuka, wyszedł Paulo Coelho.
przepraszam, błąd: kota największym ssakiem - chodzi o nazwanie kota ssakiem o największej duszy
Spacewing - to było coś w rodzaju eksperymentu. Przyznaję, nie do końca udany, ale przecież tak nieraz z eksperymentami bywa. Przed spaleniem trzeba je dać do oglądu innym, dopiero wtedy widzimy ich bezwartościowość. Dzięki za tak obszerny komentarz .
Ale z paroma rzeczami się nie zgodzę
1- to, że bawół rodzi się i umiera z pustynną duszą - mówimy cały czas o życiu duszy w jego ciele. Sama dusza nie umiera jako pustynna, (przyjmując reinkarnację) będzie miała szansę całkowicie się zmienić. Ale dusza - nie zwierzę, w której mieszka.
2 -Największe dusze = te, które mają największą zdolność odczuwania. Co więc złego jest w tym, że kot ma (teoretycznie) większą duszę od płetwala błękitnego?
3 - Nie chodziło mi, broń Boże o manipulację! Miałam na myśli samorozwój, w trakcie którego dany posiadacz duszy osiąga coraz większą samoświadomość.
4. Śmierć wewnętrznego ja - pewnie źle to ujęłam , ale używałam tego jako synonim duszy. Chyba jednak powinnam była zaznaczyć to w tekście, w końcu obie nazwy nie są do końca tożsame.
Mimo wszystko cieszę się, że przeczytałeś tak uważnie. W sumie tu (jak wszędzie) rzadko się to zdarza.
Enchanteuse Dlaczego eksperyment nieudany? Czegoś się nauczyliśmy, jakichś racji broniłaś - chyba nie wyszło tak źle.
Co do Twoich punktów - ok, w niektórych miejscach specjalnie się czepiałem, możliwe że czegoś po prostu nie zrozumiałem więc zwracam honor. Jednak w sprawie punktu 3. pamiętaj, że każdy kij ma dwa końce.
Jak jeszcze coś zobaczę, to postaram się zostawić jakiś komentarz. Pozdrawiam!
Ciekawy tekst; ostatnio tak mi wpadło, pewnie nie czytałaś - Gerald Durrell "Moja rodzina i inne zwierzęta" - bardzo ładnie napisane. Jeszcze jedną tam jego, ale ta - według mnie jest lepsza. Jak coś polecam, to warto... To jest połowa ubiegłego wieku, trochę zmieniła się świadomość. No w tych tam filozofii, to nie chcę już się wypowiadać; jeśli widzisz mam to zdefiniowane. Pozdrawiam serdecznie ;)
Fakt, nie czytałam. Dzięki za wizytę :)
,,jeśli nie ich posiadacze nie są wystarczająco ostrożni. '' - tu chyba bez pierwszego ,,nie''
Kliknęłam 5, bo tekst wzbudził emocje.
Piszesz ,,Istnieje jeszcze dusza obserwatorów, która jest przezroczysta – ona jedyna nie posiada żadnych odcieni, '' - i tu bym uściśliła, ponieważ przezroczysty nie znaczy bezbarwny. Bańka mydlana jest przezroczysta, a mieni się paletą różnorodnych barw.
I jeszcze nasunęła mi się na myśl koza. Taka zwykła z rogami, co nawet zje styl od miotły. Koza ma wyjątkowe oczy. Zaglądała w oczy wielu ludziom i zwierzętom, ale oczy kozy mają w sobie coś przerażającego. Może dlatego czasem (gdzieś się z tym spotkałam) porównuje się je do diabelskich oczu.
Racja, chodziło mi o bezbarwność bardziej niź o przezroczystość. Co do kozy - rzeczywiście - przyznaję - spojrzenie ma hipnotyzujące.
Dzięki za ocenę i komentarz :)
Karola, czasem to jednak "szyjesz" jakieś dziwne rzeczy. To tylko taka gupia moja małoletnia dygresja. :)
Ha, ha, witam Cię, Freyo, czasem coś mi się uda :)
Moje koty przebywając ze mną strasznie sie uczlowieczyly- żrą ze stolu juz - tak sie uczlowieczyly :)
Przynajmniej wiesz, że jedzenie nie jest zatrute :)
Enchanteuse tak zdechło mi juz z twgopowodu
tego powodu kilka kotów-zakopuje je na drodze przy mojej łące- świetnie na takim kocim nawozie rosną brzozy:)
Neurotyk jakbys myślała ze żartuję- co najmniej 5 kotów zakopalem tam: a to samochód potrącił i zdechł, a to robaki zjadły i zdechł, a to mały kotek został porzucony przez kocice i mimo moich wysiłków zdechł-tez rosną na nim brzozy:) Taka jest natura.
Równowaga w przyrodzie musi być :). Wnioskuję, że jesteś wielbicielem kotów ?
Enchanteuse Raczej łowcą-grzebaczem-grabarzem kotów
Pan Buczybór hehehehehe :D
Enchanteuse tak, i psów – jakieś 7 kotów i jeden pies – pies robi za siedem kotów :)
Nie grzebałem jeszcze psa – nie chciałbym... :(
Czyli w sumie 14 kotów :D
Rozumiem, psy to fantastyczne stworzenia ...
Prawie tak fantastyczne jak konie ;)
Enchanteuse konia grzebać to byłoby...
Tak, jakoś kota mniej żal (żal jest, ale mniejszy) grzebać aniżeli psa – kot cwany, nigdy nie wiadomo czy kot jest twój czy czyjś (Ty myślisz, że twój, ktoś myśli, że jego :). Kot, nie każdy, ale nie będzie po tobie czekał dwa lata w miejscu gdzie umrzesz, tylko zaraz się pocieszy Łiskasem i znajdzie nową zabawkę (czyt. sługę, czyli człowieka).
:)
Konia grzebać to byłoby...
Neurotyk Ej, czyli koty władają światem. Wiedziałem. Mój kot zawsze się na mnie dziwnie patrzył.
Pan Buczybór patrzył jak na każdego naiwniaka, który myśli, że jest panem dla kota: Co myśli pies, kiedy go głaszczesz? To mój Pan, bo tak dba o mnie i głaszcze. Co myśli kot, kiedy go głaszczesz: jestem jego panem, bo on o mnie dba i mnie głaszcze :)
To trochę tak w myśl zasady - im większa waga zwierzęcia, tym większy żal.
Ale racja z tymi psami. Kurczę, też bym chciała jednego :)
Enchanteuse to znaczy, że wieloryba żal najbardziej....
A takiego Tyranozaura byłoby Ci żal? Był spory...
Nie no, tak tylko żartowałam :)
Enchanteuse ale ja na poważnie: zgadzam się, że jest coś w tym, że im zwierzę ma większy mózg albo bardziej przypomina człeka, tym bardziej żal. Nie żałujemy za bardzo myszy albo szczura :) A takiego kunia żal, jak w piosence:)
Dlatego pytałem o Tyranozaura – jest duży, ale skurczybyk zjadłby cała moją familię i to tylko na jedną strawę a co potem???
Neurotyk - albo takie słonie. Mają bardzo ludzkie zachowania.Nie wiem czy wiesz, ale słonie-matki potrafią wymierzać słoniątkom kary za nieodpowiedzialne zachowanie .
To że żal rośnie wprost proporcjonalnie do "człowieczeństwa" danego zwierzęcia - nazwałabym to egoizmem :)
Enchanteuse ciekawa opinia. O karaniu słoniątek nie wiedziałem? Ale czy to zgodne z duchem rewolucji, by karać dzieciątka?:) Bo jak to kara: Słoniątko – do konta! – to przejdzie (chyba...) ale jak już słonica trąbą machnie z zadek niesfornego słoniątka toż to niepoprawne politycznie i naganne! Taki klaps słoniowy! :)
Moja miła, powiem coś więcej o słoniach – pewnie wiesz, ale zapomniałaś mi powiedzieć – zwierzęta te mają cmentarzyska i chodzą na "groby" swoich bliskich, muskają kości trąbami i wspominają – pamiętają o cmentarzach i zawsze wracają! Prawda?
Neurotyk - prawda. Ale ja dawno oglądałam te wszystkie filmy przyrodnicze, w międzyczasie sporo umknęło :)
Enchanteuse :)
Oui?
Enchanteuse to z francuza?
Neurotyk - nie udawaj, że nie znasz :)
Enchanteuse nie! Oui to znaczy "co"? Wolę zapytać i usłyszeć odwiedź z ust prawie-Francuzki niż biec do Google translate :) Odpowedz po francusku a ja wygugluje tłumaczenie.
Neurotyk oui tp znaczy "tak", bałwanie
Okropny nie podglądaj! :)
Neurotyku, sans exagération :)
Do Francuzki to mi jeszcze daleeeko.
sans exagération... Mmmm... zabrzmiało przyjemnie... :D
Zaraz obadam co to znaczy :P
bez przesady
:0
Cóż, przykro mi, że rozczarowałam :)
No właśnie - oczy kryją dłuższą historię, więc ryba gotowa do ucieczki ma tu najwięcej nimi do powiedzenia :). Ucieka się przecież tak, żeby cię nie odnaleziono. Ryba byłaby też świetnym mordercą :). Obserwują tych, którzy tego nie podejrzewają. Spod własnej tafli, ze swojego miejsca.
I ten koniec... Dla ryby śmierć jest najbardziej odczuwalna, gdyż wszystko zaczyna się w jej własności.
Moja woda to moja osłona.
Pięć :).
W jej "własności"? Pogubiłam się :)
Niektóre ryby są świetnymi mordercami, bez wątpienia .
Ślę pozdrowienia , moja osobista chemiczko :)
oczy wężów - trochę archaicznie brzmiący ten dopełniacz... ale poprawny... ale archaicznie brzmiący ;)
Nie wiem czy kolory duszy nie pomieszały Ci się z kolorami aury - bo to dwie różne rzeczy.
Generalnie, tekst napisany przystępnie ale nie wiem co mam myśleć o treści, pokontempluję nad tym. Tym czasem polecam filmik, do analizy własnej:
https://www.youtube.com/watch?v=WI-xsidT_dY
Ech, zagłębiać się nie ma co :/. W zamierzeniu miał to być banalny felieton, w trakcie zaczął zmieniać się w fantastykę a na koniec trącać filozofią. Ostatecznie zaczęłam rozważać, czy by tego nie rozwinąć w dłuższym opowiadaniu... Ale machnęłam ręką.
Nie wiedziałam, że "oczy wężów" to poprawne wyrażenie :). Za link dziękuję, na pewno zerknę .
Ok, nie będę się wymądrzał, że całkowicie zrozumiałem, ale idea wydaje się zastanawiająca. Bardzo dobre pod dalsze rozważania.
Ciekawe czy z perspektywy czasu nadal utrzymujesz tego typu spekulacje w mocy.
Ja, póki co, nie mam powera, by gryźć się głębiej, więc zaakcentuje tylko, że odwiedziłem.
Ps. Mówiłaś o belkocie.
Tu nie ma bełkotu. Tu jest jakiś punkt widzenia, ale nie bełkot.
Wiesz, to jest coś pomiędzy. Miałam taki luźny pomysł na wstęp do jakiegos opowiadania fantasy, ale ponieważ wszystkie moje dalekosiężne plany upadają, i to nie pykło.
Miało być o oczach, a nagle stało się bardzo poważne i pseudofilozoficzne. Pisałam bardziej na intuicję niż w wyniku głębokich rozważań.
Po prostu chciałam napisać takie coś totalnie oderwane od rzeczywistosci - surrealistyczne, ocierające się o oniryzm - nie sądziłam, że aż tak daleko popłynę ;D
Oniryzm zawsze na tak. Czasem dla restart, dla auto-uczciwości, dobrze napisać coś z trzewi, instynkrownie
Hmm... może masz rację.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania