Od nas dla Johnego
Och, mój poczciwy Johny.
Ja chcę.
Ach, jak chcę!
I wciąż chcę tak...
Oj, chcę tak i tak.
Tralalala!
Hej!
Ale wiem, Johny.
Och, Johny, mój ty mały,
tu pijaniuteńku trupku.
A to się nigdy nie ziści.
Bo tak iść i iść...
Ba, i dojść.
Tak do siebie...
''Ość.''
Nie, proszę, ty chociaż odejdź.
''Nie mam nóg, miły. Chcesz?
Łeb sobie utnij.
I skrzecz mi tak.
A tak!
I wspak!
Trach!''
Ciach?
Ach, Johny.
Gdybyś to widział...
Patrz, gdzie ja siedzę!
''I biedzę!''
Chciałbyś...
Ot, tak trwam.
''Hej, nasz mały kram!''
Dość, proszę!
''Kość-nie znoszę!
A mam!''
Nie śpiewaj. Szacunku!
''I trunku!''
Oj, tak.
Ale wiesz, ty akurat najlepiej,
tylko to mam.
A Johny,
pamiętam jak tu,
ty, takusieńki siedziałeś,
chlejo i biedziłeś...
''Zaśpiewamy?''
Jedne myśli, jednych proszę...
''Kość mi daj. Kości nie znoszę.''
Ale bieda, mały smyku.
Wciąż tu byk. Jest byk. Po byku!
No i Johny.
Nie wiem, gdzie cię wyrzucili.
Ale wiem, że patrzysz z góry.
''Z piekła naszych bram!''
Hop!
I kiwasz nam głową.
I masz.
Masz, to co chciałeś.
Ale Johny, my jesteśmy tu.
"Ja też tu jestem!''
Ty to ja?
''Ahaha!''
Prosimy, daj nam dobra
i ciepła.
''I miodu nam daj!''
Ach, co to? To by było!
''Jesteś pijany.''
Oj, jak grzecznie?
''A czy wyspany?''
Mój Johny.
My tu ciebie wszyscy kochamy.
''Ja też i my wszyscy.''
Cicho, chochliki.
''A może śmierć?''
A chodź tu do nas!
A chodź!
Ugoszczę czym mam!
Masz to krzesło.
''I ono złamane.''
I wszystko.
Ach, Johny, trzeba kończyć.
''Zamknij się stary. I tak nikt nie słucha.''
Ba, pamiętasz, jak grałem?''
''Oj, pamiętam.''
Patrz, Johny tu pewnie jest.
Jest, jest na pewno!
Zaśpiewajmy, proszę,
zaśpiewajmy mu.
Ten ostatni raz.
Na do widzenia.
A więc...
Raz, dwa...
''I trzy...''
Jedną mam myśl.
''Powiem ją dziś.''
Bo jutro.
''To jutro!''
I strach.
Grzeszy się dziś.
''Lalka czy miś.''
To grzeszmy razem!
Bóg da!
Oj, jesteśmy razem!
W tej ciemnej uliczce!
Johny, dziękujemy!
To nic, że cię zapomnieli.
My jesteśmy.
''I ja!''
Więc Johny!
My tu, ty tam.
Żyjemy!
Kochamy.
Kochamy.
A, psia krew!
''Co ci?''
Nic, kaszlnąłem.
Krew.
Krew-brew.
''I pas.''
Komentarze (11)
Trochę mi się kojarzy z naszym Aiskiem, a trochę z clownem Pennywise z To - Kinga.
Ale generalnie trochę mnie zmwczylo, bo zbyt długie. Oczywście tylko dla mnie.
Nie mniej, forma ciekawa.
Ze mną? A czemu ze mną?
Can?
Czemu kojarzy ci się ze mną?
Bo mnie w ogóle nie kojarzy się ze mną.
Chyba, że o kogoś innego się rozchodzi?
Ps. Mam taki jeden wierszyk, ale nie wystawiałam go tutaj. No, nie wiem.
To go wstawię. Może.
Aisak, kojarzy mi się, ponieważ czasem wpadasz w podobne slowotoki myśleniowe. Jednak kojarzy mi się z Tobą, komentarzowo. Nie z Tobą - jako wstawiającą teksty
Sorry, ale nie bardzo rozumiem.
Że ze mną w pewnym sensie.
Ale jednak nie.
Bo jedna osoba Ajsak to ta od komentarzy, a druga Ajsaczka to od tekstów.
A gdzie ja jestem?
Idem stond, albowiem i ponieważ, odebrano mi tożsamość.
Adieu!
Aisak, heh nie obrażaj się. To było dobroduszne porównanie. :)
Świetnie się was czyta :) Delektuję się, nie przeszkadzajcie sobie....
Can, nie obrażam się głuptasie!
Robię pisanki :]
Ale musisz wiedzieć, że jestem całością, więc odstaw tę piłę kochaneczku :>
Nie wiem co to jest, najbardziej skłonna bym była użyć określenia, że to jakaś parodia wiersza jednak wierszem ''to'' przecież nie jest. Że też chce się komuś pisać takie banialuki...
Tobie, to się nic nie podoba :/
Utwór ma formę wierszopodobną, chyba. W każdym razie odbieram go jako monologo — refleksję, czy coś w ten deseń.
Jest tu jakiś klimat, trochę chaotyczny, ale może właśnie o to chodziło.
Pozdrawiam
Przypomina mi to takie dziecięce gaworzenie - właśnie taki dziecięcy ciąg skojarzeń. Coś jakby Białoszewski, z tym upodobaniem do wszystkiego, co dziecięce, tylko zamiast subtelnego akcentu jest cały wiersz utrzymany w takim tonie. Nie podoba mi się taki typ liryki, ale cóż, poezja ma różne oblicza. Być może takie dziecięco-monologowe do nich należy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania