Od pierwszego wejrzenia cz.6
Łatwo będzie znaleźć Natalii powód do wyjazdu, zresztą wcale go nie potrzebowała. Musiała tylko odpowiednio zmienić swój grafik i wsiąść w samochód. Problem z Warszawą polegał na tym, że Mateusz nie wyprowadził się jeszcze od rodziny, więc Natalia nie mogła się u niego zatrzymać. Mateusz czułby się z kolei skrępowany, mieszkając z nią w jej domu. Gdyby ktoś ich rozpoznał, ucierpiałaby reputacja Natalii. Zastanawiali się nad innym rozwiązaniem, na przykład wynajęciem mieszkania, dopóki Mateusz się nie wyprowadzi i nie znajdzie sobie czegoś własnego. Nie miało to potrwać długo. Obiecali sobie, że coś wymyślą. Mateusz zapragnął, by Natalia już zawsze była częścią jego warszawskiego życia.
- Zobaczymy - powiedziała.
Mateusz pocałował ją po raz ostatni i w końcu udało im się od siebie odsunąć, co wymagało nadludzkiego wysiłku, a Mateusz z grobową miną odjechał. Gdy znalazł się trochę dalej, znów uśmiechnął się do Natalii. Wiedziała, że to głupie, lecz wzruszyło ją to, że oboje mieli w oczach łzy. Byli tak samo sentymentalni i romantyczni, pasowali do siebie w każdym calu. Obojgu wydawało się to zadziwiające. Mieli pewność, że to Bóg ich ze sobą połączył, co zdaniem Natalii było znacznie lepsze niż internetowe randki.
Mateusz pomachał Natalii na pożegnanie i krzyknął, że ją kocha. Odwzajemniła mu się podobnym wyznaniem. Później ruszył korytarzem w stronę bramki i zniknął Natalii z oczu. Ogarnęło ją niewyobrażalne uczucie straty i pustki. które ledwie mogła znieść.
Wróciła do domu, i usiadła w fotelu, siedziała w nim przez długą chwilę. Nadal czuła zapach wody kolońskiej Mateusza i dotyk jego skóry na swojej skórze, jakby jego duch nie chciał jej opuścić. Wspominając wszystko to, co spotkało ich w ciągu minionego tygodnia, poszła do kuchni.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania