Oda do anhedonii
Anhedonio,
Tyś emocje mi ukradła
Resztkę duszy mej wypiłaś
Pchnęłaś mnie w ramiona diabła
Okrucieństwem śmierć przebiłaś
Skradłaś mi ostatni uśmiech
Skradłaś niczym kieszonkowiec
Cisza dręczy nawet w półśnie
Niczym na milczeniu owiec
Nienawidzę cię do reszty
Głębiej niż do szpiku kości
Dobre czasy już odeszły
Pozbawiłaś mnie radości
Mimo głośniej aparycji
Nie mam już za grosz emocji
Pozbawiłaś mnie ambicji
Smutku, żalu oraz złości
Nie masz w sobie grama taktu
Meką jest cierpienie w ciszy
Kiedy nikt nie widzi faktu
Iż już serce me nie krzyczy
Próżnią gorszą niż agonia
Podzieliłaś się z mym losem
Choć to zabrzmi jak ironia
Chciałam wiecznie żyć chaosem...
Komentarze (2)
*"Milczeniu owiec" (autokorekta zmieniła na małą literę)
Smutny tekst o braku sensu… wszystkiego. Bardzo ładnie napisany. Czuć przekaz
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania