Oda do anhedonii

Anhedonio,

Tyś emocje mi ukradła

Resztkę duszy mej wypiłaś

Pchnęłaś mnie w ramiona diabła

Okrucieństwem śmierć przebiłaś

Skradłaś mi ostatni uśmiech

Skradłaś niczym kieszonkowiec

Cisza dręczy nawet w półśnie

Niczym na milczeniu owiec

Nienawidzę cię do reszty

Głębiej niż do szpiku kości

Dobre czasy już odeszły

Pozbawiłaś mnie radości

Mimo głośniej aparycji

Nie mam już za grosz emocji

Pozbawiłaś mnie ambicji

Smutku, żalu oraz złości

Nie masz w sobie grama taktu

Meką jest cierpienie w ciszy

Kiedy nikt nie widzi faktu

Iż już serce me nie krzyczy

Próżnią gorszą niż agonia

Podzieliłaś się z mym losem

Choć to zabrzmi jak ironia

Chciałam wiecznie żyć chaosem...

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Narvana 2 godz. temu

    *"Milczeniu owiec" (autokorekta zmieniła na małą literę)

  • Atral godzinę temu

    Smutny tekst o braku sensu… wszystkiego. Bardzo ładnie napisany. Czuć przekaz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania