Oda do stołu.
Oda do stołu.
Gdym ujrzał cię po raz pierwszy.
W sklepie meblowym.
Serce zabiło mi młotem.
I oblał mnie pot szczęścia.
Mój kochany stoliczku.
Ręce mi drżały.
Oddech był płytki.
Czułem miękkość w kolanach.
Twój blat młody i jasny.
Gładki i świeżo wypolerowany.
Rozbroił mnie.
Moje serce stopniało jak wosk.
Wtedy zrozumiałem.
Co to jest tęsknota.
Za czyimś drewnianym ciałem.
Za tymi słojami dębowymi.
Za rozkosznymi wklęśnięciami.
Za ponętnymi nogami taboretu.
Za zapachem młodego drewna.
Uszyję ci obrusik.
Otulę cię futerkiem.
I pocałuję na dobranoc.
Nie zapominaj o mnie mój stoliczku.
Ja nie zapomnę o tobie.
Komentarze (6)
I to jest prawdziwa miłość. 5
Czuły opis stołu.
Wolę nie wnikać, co ma na myśli facet pisząc, że otuli stół... futerkiem. Oceny bez.
Xylofilia? Ostro xD
świetna ta oda, tylko sorry, ale co tam robią nogi od taboretu i w ogóle cały taboret?
ogólnie bardzo czule, tez lubię swoje rzeczy, ale nie mam śmiałości otulać je futerkiem xD
Hej. To mój głupiutki wierszyk. Będę się rozwijać i napiszę coś lepszego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania