Odbicie, które zostaje

W starym domu na skraju miasta stało wysokie, pęknięte lustro. Nikt już nie pamiętał, skąd się tam wzięło, ale wszyscy wiedzieli jedno: nie odbijało tylko twarzy - odbijało to, co człowiek próbował ukryć.

Pewnego wieczoru przyszła tam Iga. Była zmęczona, ale nie tyle ciałem, co myślami. Zamknęła drzwi za sobą i spojrzała na zakurzoną taflę.

- To tylko lustro - mruknęła. - Nic więcej.

Odbicie jednak nie powtórzyło jej ruchu od razu. Zadrżało, jakby się zastanawiało.

- Czy na pewno? - odezwało się cicho.

Iga zesztywniała.

- Kto... kto mówi?

- Ja. - Postać w lustrze przechyliła głowę. - Ta, której nie chcesz słuchać.

- To niemożliwe - wyszeptała Iga. - Jestem po prostu zmęczona.

- Jesteś też czuła - odpowiedziało odbicie spokojnie. - Tylko bardzo się starasz tego nie pokazywać.

Iga zaśmiała się nerwowo.

- Czuła? Ja? To chyba żart.

- A jednak. Pamiętasz, jak płakałaś nad listem, którego nigdy nie wysłałaś?

- Przestań - powiedziała ostro. - To było dawno.

- Dla ciebie może. Dla mnie nie. Ja pamiętam wszystko.

Iga podeszła bliżej. Przyjrzała się swojej twarzy - tej samej, a jednak innej.

- Jeśli jesteś mną, to powiedz mi... czego chcę?

Odbicie uśmiechnęło się lekko.

- Chcesz, żeby ktoś zobaczył, jaka jesteś naprawdę. Bez masek. Bez udawania, że nic cię nie rusza.

- To słabość - odparła Iga.

- Nie. To czułość. A to różnica.

Zapadła cisza. Kurz unosił się w powietrzu, a gdzieś w oddali skrzypnęła podłoga.

- Boję się - przyznała w końcu Iga.

- Wiem.

- Boję się, że jeśli ktoś zobaczy... to odejdzie.

Odbicie zrobiło krok bliżej, jakby chciało wyjść z lustra.

- A jeśli zostanie?

Iga pokręciła głową.

- Ludzie nie zostają.

- Może nie dajesz im powodu?

- Co to znaczy?

- Chowasz wszystko, co prawdziwe. Jak mają zostać przy kimś, kogo nie znają?

Iga oparła dłoń o zimną powierzchnię szkła.

- A ty? - zapytała cicho. - Zostaniesz?

Odbicie spojrzało jej prosto w oczy.

- Zawsze. Nawet jeśli będziesz przede mną uciekać.

Przez chwilę wydawało się, że tafla zmiękła, jak woda. Iga zamknęła oczy.

- Chciałabym spróbować - powiedziała. - Być... bardziej czuła.

- To nie coś, czym się stajesz - odpowiedziało lustro. - To coś, czym przestajesz się bać być.

Iga otworzyła oczy. Odbicie znów poruszało się idealnie razem z nią - jak zwykłe lustro.

- Czy to już koniec? - zapytała.

Nie było odpowiedzi.

Stała jeszcze chwilę, a potem uśmiechnęła się lekko. Tym razem bez przymusu.

I choć lustro wyglądało jak każde inne, Iga wiedziała jedno - nigdy więcej nie będzie patrzeć na nie w ten sam sposób.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Sońka godzinę temu
    Bardzo mądre i życiowe. Brakuje mi troche rozwinięcia, ale przynajmniej nie trzeba się doszukiwać sensu - wszystko jest klarownie i czytelnie przedstawione (taka trochę powiastka filozoficzna). Zgadzam się z przesłaniem, jest mi osobiście bardzo bliskie. Dziękuję i życzę miłego dnia!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania