odchodząc do zmysłów
nie moja ślina na mojej twarzy
nie mój beret na mojej głowie
szaty moje buntem podarte
stopy bose
żeby nie skaleczyć ścierniska
tu rośnie zboże
z którego może być chleb
nie moja ślina na mojej twarzy
nie mój beret na mojej głowie
szaty moje buntem podarte
stopy bose
żeby nie skaleczyć ścierniska
tu rośnie zboże
z którego może być chleb
Komentarze (14)
to chyba dedykowane...
...
a na górze
słońce
tobą pachnące
...
Pozdrawiam serdecznie
Miłego dnia
łza radości spłynęła za Twoją sprawą,
naprawdę nie wiem, co powiedzieć,
powiem tak mało bo, tak wielu to mówi.
DZIĘKUJĘ powiem, a Ty w nie uwierz.
Serdeczności. :)
Ładnie 😊
Berni, dziękuję. :)
Widać wielki szacunek do chleba i bunt. Ciekawe zestawienie i krótkie. Daje do myślenia, czy nie kryje się tak coś jeszcze?
Sokrates, dziękuję. Kryje się coś więcej. Spróbuję do tego wrócić i coś jeszcze napisać.
Hart czy chart?
hart
Ciekawa wizja. Moment przemiany podmiotu lirycznego, który w końcu dojrzał do zrzucenia kajdan. Kajdan toksycznego związku? Systemu? I te poczucie, niższości, że nawet uważać, musi by nie skaleczyć ścierniska… nie odwrotnie. Jednak, sam wyraz buntu już daje nadzieję. Z tej mąki będzie piękny chleb!
Atral, wysoce wnikliwa i trafna interpretacja tekstu.
Bardzo Ci za nią dziękuję.
To jeden z tych tekstów, które są krótkie, ale mają duży pogłos po przeczytaniu. To odwrócenie relacji człowiek-ziemia jest niezwykle ciekawe. Nie świat rani mnie, tylko ja nie chcę zranić świata.
Dusza_boli, to poniżej zapisane podziękowanie, było adresowane.
do Ciebie. Jakoś tak niefortunnie mi się zamieściło.
Dziękuję...
ps nie chcę ranić świata...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania