Zgadzam się, państwo "neutralne światopoglądowo" wiadomo jakie jest. Poza tym Kościół jest konserwatywny, zatem używa jeszcze logiki, i to jest dla mnie Jego największa zaleta. Zresztą wszystkie ugrupowania monarchistyczne w Polsce trzymają zdaje się z Kościołem.
Pozdrawiam :)
Witaj Weleborze, jak widzisz, nie pozwoliłem się zakneblować i zamieściłem kolejny tekst. Oczywiście, że państwo neutralne światopoglądowo lansowane przez lewactwo nie istnieje. W takim neutralnym rządzi murwa, pederasta i złodziej. Nie ma zgody na takie bolszewickie państwo.
Nie, Jezus nie był politykiem. Trzeba być wyjątkowym głupkiem, żeby tak sądzić. Ale jego misja była rewolucyjna, bo wywracała porządek polityczny cesarstwa rzymskiego głąbie kapuściany.
Conie
Skoro napisałeś, że jego misja była polityczna i wszystko jest polityką, to był politykiem. I nie obalił polityki Rzymu. Rzym sam sobie zdecydował o tym, dla własnych korzyści.
"Cała misja Jezusa była misją polityczną" - wyżej mówisz "Jezus nie był politykiem". Kłócisz się sam ze sobą. I nie, misja Jezusa nie była misją polityczną. On interesował się sprawami duchowymi, a nie ludzkimi. Bóg przyszedł do ludzi, aby ustawić właściwie prawo, wypełnić prawo, przekazać pociechę, w związku z tym co miało nadejść po jego śmierci. O Rzymie, owszem, wypowiedział się. Przewidział upadek Cesarstwa. Nie mówił jednak wprost o przyczynach i skutkach.
"Nawracajcie się, bo bliskie jest nadejście Królestwa Niebios".
Jezusowi chodziło o nawrócenie, a nie wypełnienie politycznej misji.
Co do Diaspory Żydowskiej - oni również nie byli w centrum zainteresowania Jezusa. Brzydził się nimi. Wiedział, że nie są to ludzie, którzy są zdolni do nawrócenia. W ich przypadku przewidział upadek II Świątyni Jerozolimskiej.
To może inaczej, nie był politykiem, ale przez większość był odbierany jako polityk, konkurent, względnie wichrzyciel, buntownik. Stąd prowokacja z monetą z wizerunkiem cesarza. Nie miał wpływu na postrzeganie przez innych ludzi siebie i swoich słów. Napisałem wyraźnie, że nie był politykiem. Ale konsekwencje jego misji niestety są polityczne bo religii nie da się praktywać w politycznej próżni.
Conie nie próbuję uciekać od podatków, nie dysponuje wystarczającymi środkami. Napisałem, że nie mam ochoty. Nie zawsze jednak się robi to na co się ma ochotę.
Dodam, że "cokolwiek robimy jest polityką", to z tego nie wynika, że wszyscy jesteśmy politykami. "Misja Jezusa była misją polityczną", to z tego nie wynika, że był politykiem. Był cieślą, a z tego nie wynika, że Jego misja musiała koniecznie być ciesielska. Zdanie pierwsze tłumaczy drugie.
SwanSong, nie ma mowy o wchodzeniu w tyłek między równymi. Ja się nie szanuję, czyli jestem szmatą według Ciebie, to jest raczej coś, co można powiedzieć komuś, kogo się dobrze zna. Nie sądzę, żeby moje wtrącenie było obraźliwe, a racji wolę nie mieć niż mieć :D
Jakąś własną mikropolitykę wobec innych, często naiwną, każdy z nas prowadzi w jakimś sensie więc jesteśmy politykami amatorami. Więc masz rację Weleborze, wbrew temu co bredzi ten esesman poniżej.
Conie, wiem, ale ubawiło mnie, że On uważa, że słuszność bądź nie jakichś słów zależy od czyjejś opinji ;)
A zwycięstwo w dyskusji jest bardziej przykre niż przegrana, dlatego napisałem, że wolę nie mieć racji :D
Komentarze (31)
Zgadzam się, państwo "neutralne światopoglądowo" wiadomo jakie jest. Poza tym Kościół jest konserwatywny, zatem używa jeszcze logiki, i to jest dla mnie Jego największa zaleta. Zresztą wszystkie ugrupowania monarchistyczne w Polsce trzymają zdaje się z Kościołem.
Pozdrawiam :)
Witaj Weleborze, jak widzisz, nie pozwoliłem się zakneblować i zamieściłem kolejny tekst. Oczywiście, że państwo neutralne światopoglądowo lansowane przez lewactwo nie istnieje. W takim neutralnym rządzi murwa, pederasta i złodziej. Nie ma zgody na takie bolszewickie państwo.
Conie, no i bardzo dobrze. Ja chyba też rozpocznę wkrótce nowy projekt :D
Conie Teraz tacy rządzą.
To powodzenia Weleborze.
Conie, dziękuję :)
Ale bzdury. Nawet nie rozumiesz pojęcia polityki. A jeśli Jezus był politykiem, to wyjątkowo nieudolnym.
Nie, Jezus nie był politykiem. Trzeba być wyjątkowym głupkiem, żeby tak sądzić. Ale jego misja była rewolucyjna, bo wywracała porządek polityczny cesarstwa rzymskiego głąbie kapuściany.
Conie
Skoro napisałeś, że jego misja była polityczna i wszystko jest polityką, to był politykiem. I nie obalił polityki Rzymu. Rzym sam sobie zdecydował o tym, dla własnych korzyści.
ty chyba do szkoły miałeś pod górkę.
Conie
Przynajmniej do jakiejś chodziłem.
Tak, do specjalnej, to widać.
Conie
Szkoły specjalne uczą całkiem przydatnych umiejętności. Na przykład krytycznego myślenia, czego ci brakuje.
Z tego co pokazujesz, to myślenia cb tam nie nauczyli. A szkoda.
Conie
Najwyraźniej uczono mnie myśleć w inny sposób, za co jestem bardzo wdzięczny, bo nie robię z siebie idioty, jak ty.
Całe twoje istnienie to sen wariata.
"Cała misja Jezusa była misją polityczną" - wyżej mówisz "Jezus nie był politykiem". Kłócisz się sam ze sobą. I nie, misja Jezusa nie była misją polityczną. On interesował się sprawami duchowymi, a nie ludzkimi. Bóg przyszedł do ludzi, aby ustawić właściwie prawo, wypełnić prawo, przekazać pociechę, w związku z tym co miało nadejść po jego śmierci. O Rzymie, owszem, wypowiedział się. Przewidział upadek Cesarstwa. Nie mówił jednak wprost o przyczynach i skutkach.
"Nawracajcie się, bo bliskie jest nadejście Królestwa Niebios".
Jezusowi chodziło o nawrócenie, a nie wypełnienie politycznej misji.
Co do Diaspory Żydowskiej - oni również nie byli w centrum zainteresowania Jezusa. Brzydził się nimi. Wiedział, że nie są to ludzie, którzy są zdolni do nawrócenia. W ich przypadku przewidział upadek II Świątyni Jerozolimskiej.
To może inaczej, nie był politykiem, ale przez większość był odbierany jako polityk, konkurent, względnie wichrzyciel, buntownik. Stąd prowokacja z monetą z wizerunkiem cesarza. Nie miał wpływu na postrzeganie przez innych ludzi siebie i swoich słów. Napisałem wyraźnie, że nie był politykiem. Ale konsekwencje jego misji niestety są polityczne bo religii nie da się praktywać w politycznej próżni.
Johnny2x4 co do diaspory, to pełna zgoda. Przypadki nawrócenia wśród Żydów są niesłychanie rzadkie.
Różnica jest taka, że cesaż przyśle fiskus, a Bóg wcale nie prosi o atencje.
A mnie się wcale nie uśmiecha komukolwiek czegokolwiek oddawać.
Człowiek to istota społeczna, i niestety nie ma moźliwości całkowitej separacji od reszty stada.
Conie nie bardzo widzę co ma piernik do wiatraka?
Poncki jeśli nie interesujesz się fiskusem, to fiskus zainteresuje się tobą.
Conie nie próbuję uciekać od podatków, nie dysponuje wystarczającymi środkami. Napisałem, że nie mam ochoty. Nie zawsze jednak się robi to na co się ma ochotę.
Dodam, że "cokolwiek robimy jest polityką", to z tego nie wynika, że wszyscy jesteśmy politykami. "Misja Jezusa była misją polityczną", to z tego nie wynika, że był politykiem. Był cieślą, a z tego nie wynika, że Jego misja musiała koniecznie być ciesielska. Zdanie pierwsze tłumaczy drugie.
Nie musisz tak wchodzić w tyłek Bogusiowi. Trochę szacunku do siebie. I tak nie masz racji.
SwanSong, nie ma mowy o wchodzeniu w tyłek między równymi. Ja się nie szanuję, czyli jestem szmatą według Ciebie, to jest raczej coś, co można powiedzieć komuś, kogo się dobrze zna. Nie sądzę, żeby moje wtrącenie było obraźliwe, a racji wolę nie mieć niż mieć :D
Jakąś własną mikropolitykę wobec innych, często naiwną, każdy z nas prowadzi w jakimś sensie więc jesteśmy politykami amatorami. Więc masz rację Weleborze, wbrew temu co bredzi ten esesman poniżej.
Conie, wiem, ale ubawiło mnie, że On uważa, że słuszność bądź nie jakichś słów zależy od czyjejś opinji ;)
A zwycięstwo w dyskusji jest bardziej przykre niż przegrana, dlatego napisałem, że wolę nie mieć racji :D
Opinie tego próbującego za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę pajaca, przy całym szacunku dla pajaców oczywiście, są mało interesujące:))
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania