Odejdź, pan, od tych drzwi
Ten poeta wciąż czatuje mi pod drzwiami,
puka, dzwoni, jakby trupa zbudzić chciał.
Przy tym wszystkim obstawiony prezentami,
bom blachara, no i dla mnie jest ten wał.
Ciągle myśli, że otworzę, sprzedam cnotę,
za wierszyki, za kluczyki, nośny szpan.
A ja wstaję, wpadam w ciuchy i w robotę
idę śmiało, mnie nie kupi żaden ''pan''.
Bo ja jestem, proszę pana, sobie panią,
może skromnie, ale godnie wchodzę w dzień.
Niech pan spada i nie nudzi mnie tą manią,
niech po prostu pan odejdzie wreszcie w cień.
Komentarze (10)
Miało być o wietrze, a wyszło jak zawsze. 😂
Miłego dnia 🙂
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania