Odejdź, pan, od tych drzwi
Ten poeta wciąż czatuje mi pod drzwiami,
puka, dzwoni, jakby trupa zbudzić chciał.
Przy tym wszystkim obstawiony prezentami,
bom blachara, no i dla mnie jest ten wał.
Ciągle myśli, że otworzę, sprzedam cnotę,
za wierszyki, za kluczyki, nośny szpan.
A ja wstaję, wpadam w ciuchy i w robotę
idę śmiało, mnie nie kupi żaden ''pan''.
Bo ja jestem, proszę pana, sobie panią,
może skromnie, ale godnie wchodzę w dzień.
Niech pan spada i nie nudzi mnie tą manią,
niech po prostu pan odejdzie wreszcie w cień.
Komentarze (13)
Miało być o wietrze, a wyszło jak zawsze. 😂
Miłego dnia 🙂
Listy
Pani traci już wszelką powagę:
Czyha w bramie na listonosza!
Patrzy smutno, uśmiechem go błaga
jak ranny leżący na noszach.
Dni tej pani bez listów toną,
idą na dno w żalu bez granic...
aż się dziwi zmartwiony listonosz:
"Ja bym tam napisał do pani"...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania