Odjechała z burzą

Odjechała wraz z burzą

deszcz kapał na moje suche od strachu ciało

coraz mocniej, namiętniej, niby płacz

który niebo wylało.

 

Cierpiało za mnie, rzucając grzmotami

a ja bez uczucia, pusty w środku jak kamień

podążałem do siebie - donikąd

w bezwładzie, jakby bez ramion

 

Stało się to czego się bałem

dopełniło się nieuniknione

wczoraj jeszcze czułem się jak król

dziś w deszczu depczę koronę

 

I spluwam... tak wyrzucam myśli, które cisną się na język

ślina łączy je i spaja w całość

i tylko w sercu czuję dziwne kłucie

odjechałaś, ale w nim coś z Ciebie zostało

 

Czy na zawsze?

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania