Odjechała z burzą
Odjechała wraz z burzą
deszcz kapał na moje suche od strachu ciało
coraz mocniej, namiętniej, niby płacz
który niebo wylało.
Cierpiało za mnie, rzucając grzmotami
a ja bez uczucia, pusty w środku jak kamień
podążałem do siebie - donikąd
w bezwładzie, jakby bez ramion
Stało się to czego się bałem
dopełniło się nieuniknione
wczoraj jeszcze czułem się jak król
dziś w deszczu depczę koronę
I spluwam... tak wyrzucam myśli, które cisną się na język
ślina łączy je i spaja w całość
i tylko w sercu czuję dziwne kłucie
odjechałaś, ale w nim coś z Ciebie zostało
Czy na zawsze?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania