Odrealnienie
Widząc zamglone tło, w bezruchu stoję,
Uciekam od tłumu, w sercu się boję.
Głowa od strachu pęka jak szklanka,
Myśli za ścianą pragną doczekać ranka.
Otoczenie mnie zabiera jak morze na fali,
Lecz pusto wokół, z duszą całkiem sam w oddali.
Uczucia jak kamień, samotne, nie do zbicia,
A światło latarni jest symbolem znicza.
Cichy moment, gdy leżysz samemu,
Zostawia blizny i rany w pragnieniu.
A umysł ciągnie, by walczyć o marzenia,
Ale serce zakryte płaszczem swego cienia,
Niezdolne do bicia, umiera powoli,
Gdyby ktoś tylko dał szczyptę soli,
Odżyłoby nagle, niespodziewanie,
A w blasku zamiera — na zawsze, na stałe.
Komentarze (1)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania