Odszedłeś

Odszedłeś w najgorszym dla mnie momencie, Byłam na niebezpiecznym życia zakręcie. Mogłeś pomyśleć o mnie albo zmienić zdanie, Zostawiłeś mnie samą na zmarnowanie.

 

Miłość nie jest sezonowym owocem, Nie potrzebuje kokard, brokatów czy złoceń. To konkretne potrzeby i zaangażowanie, Szczery uśmiech czy włosów delikatne głaskanie.

 

Ty o prawdziwej miłości nie masz pojęcia, Jesteś jedynie facetem z wyblakłego zdjęcia. Cieszę się, że o tobie powoli zapominam. Wychodzę z dołka, znowu jestem silna.

 

Liczę, że coś dobrego mnie jeszcze spotka, Coś ważniejszego niż szóstka w Dużego Lotka. Że nie jest to mój ostatni pożegnalny taniec, Czuję, że mam w sobie jeszcze siłę szaleć.

 

Dobrze, że mam jakieś zainteresowania, Powoli rozważam powrót do biegania. Może wyskoczę ze spadochronem Albo wyjadę w wylosowaną na mapie stronę.

Nie jest mi łatwo, wciąż bardzo boli,

 

Chociaż sklejam swe serce powoli. Nigdy nie czułam się tak rozbita, Głęboka rana w mym sercu wyryta.

 

To nie jest chyba koniec mojej historii, Mogę znów odnaleźć miłość... Choć tylko w teorii. Sama nie wiem, czy tego jeszcze chcę, Może nie dam rady i po prostu...

...poddam się.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania