odwieczna nierozsądna walka
o jedno niewypowiedziane słowo które postanowiło umrzeć. ważki w swojej ważności podniosły modlitwy i potem skrzydła. do samego nieba. dalej już nie mogły. modliszki straciły apetyt. jak i słowo niewypowiedziane nie jadło tygodniami. owszem woda i trawa. jak tratwa płynąca do oka erazmusa. bogowie jej nie pomogli. tylko słowo które postanowiło umrzeć i znów w oddali zobaczyła tańczące elfy. jakże podobne do jej stylu życia. dzisiaj jest dzisiaj przemawiały martwe kamienie. więc martwe może mówić jak i słowo niewypowiedziane. w ten wieczór spokojny. wszystko się zmieniło.
właściwie niewiele. słowo znikło. jakby nigdy go nie było.
Komentarze (3)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania