Odwyk
Słońce, o dziwo, budzi się przede mną.
(porcjuję, zesmażę, mieszam, przestawiam)
Jeszcze nie wstaję - uuu pęcherz - a jednak.
(gotuję, blenduję, cedzę, doprawiam)
Kawa się parzy i sunie do sedna.
(podgrzeję, redukcja, talerz, wykładam)
Papieros, ten moment, nim jebnę jak Etna.
(próbuję, dosalam, zalewam, stawiam)
Komentarze (14)
Odwyk? Ten papieros w tle?
Bardziej jakby dzień wolny 🤔 Hm... Jakby jest to opis wolnego ranka (bez nawiasu), utkany myślami na temat tego co zwykle robię (nawias).
JagVetInte a, ok, bo jakoś w odczycie nabalaganilo miś się :)
Mi się :)))
TseCylia a weź najpierw przeczytaj to co poza, a potem to, co w nawiasie, udało się? Że wtedy oddzielnie mają sens?
JagVetInte,
tyle, że w ten sposób czytane robi się to trochę obsceniczne... :)))
No, można i tak...
JagVetInte, no już wiem, wiem. :)
TseCylia oj, bo zbytnio nakombinowałem przy tym. Tak jest jak za dużo mam xD lipa wyszła
TseCylia *czasu mam
Grisza hm... Hm... Hm... No powiem Ci, że lenistwo bywa obsceniczne. Zwłaszcza jak taki zjazd po sezonie, że nagle z 250 stołów dziennie robię 50. Albo wolne dostaje. Boże, co za wulgaryzm jest w nic nie robieniu. Oszaleć idzie.
JagVetInte nie lipa. Każdy ma nierówne teksty. Raz lepiej, raz gorzej.
TseCylia dzięki za te słowa 🙂
Doceniam, bo czytało się dobrze i płynnie :)
No nie wiem, im bardziej się przypatruje, tym gorzej mi to siedzi 😐
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania