Oglądanie reality

Oglądanie śmierci – to bzdura. W końcu musiałem to powiedzieć. Zawsze wyobrażałem sobie śmierć jako wielką, niezgłębioną czarną dziurę – z mnóstwem wypustek sięgających po każdy kontynent, każdą rodzinę. Aż do dziś!

Kiedy wylazła z szafy i sięgnęła po to, co było moje – to sprawiło, że odkryłem jedną naszą wspólną cechę... Obydwoje jesteśmy zazdrośni i chciwi – lecz to podobieństwo wcale nas nie zbliżyło. Nawet jeśli w sennych urojeniach zdążyłem zwizualizować ją jako nienaturalną piękność spacerującą po śniegu i nie zostawiającą za sobą śladów, z tonem tak zimnym, iż szron nie odstępował, ale przylegał jak skóra.

I co więcej, jak u każdej kobiety, wszystkie najważniejsze organy znajdują się w okolicach podbrzusza, a więc głowa jest nie na miejscu i uderzenie w twarz czy klepanie w pośladki nic tu nie zmieniają. Zmieniają to żarty, które nigdy nie wydostały się spoza szkolnej ławki – to tylko igraszki. Śmierć nigdy nie pokonała niczego poza sobą. Inaczej z piekłem: ciągła rotacja ziemi, uganianie się za kasą i wyśmiewanie się z odkrytych już prawd, jak gdyby przyłapywanie sąsiadów w wannie z własnym brudem na kąpieli sprawiało, że i temperatura rośnie.

I nic dziwnego, że nie czujemy się winni. Osiem tysięcy stopni (środka ciężkości ukochanego globusa) może sprawić, że kości się topią, a przecież sumienie jest bardziej kruchym tworzywem. Zbiorowa świadomość ma to do siebie, że potrafi z gówna zrobić plakatówki. Doły na śniegu, wierne odbicia niespełnionych marzeń, kuszą niczym przywołanie duchów... ceremoniał... trzy kropki.

Nie mogę mówić o tym bez jadu szyderstwa. Jestem niespokojny i tak potężnie wkurwiony, że nawet najbardziej wulgarne słowa nie zdołają zakuć w kajdanki tego, co czuję... trzy kropki. Nie akceptuję jej! Nie znajduje uznania, nawet jeśli zabiera „tych właściwych”. A sam wiesz, jak jest w mieście późno w nocy: rzucisz kamieniem przed siebie i w kogo trafisz? W księdza lub złodzieja.

Więc proszę, zamknij się. Nie mów o śmierci, jakby była wybawieniem. Wszystko, co zostało tu powiedziane i zrobione, zostanie powtórzone przez tych, co przyjdą po nas. Życie jest wieczną anarchią wobec śmierci.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (2)

  • Moews 2 miesiące temu

    Jak pisać o śmierci? Kiedy szukamy jakichś słów, prawie natychmiast znajdujemy obrazy, symbole, metafory...A śmierć to m in. wydarzenia w sali szpitalnej, to proces pełen niezbyt malowniczej fizjologii. Śmierć to cofzienność rozgrywająca się gdzieś w sitowiu nad rzeką, jeziorem lub w mulistej wodzie... Wtedy mówimy, że kilka metrów dalej woda wyrzuciła na brzeg martwą rybę...Wkrótce o wszystkim zapominamy...Zapominamy,, ponieważ te obrazy widzimy w przyrodzie tak często...Śmierć to najważniejszy mechanizm natury, to jakaś milcząca energia świata...A życie? To tylko epizod, epizod ważny, ale kròtkotrwaĺy...A dalej mamy jeszcze tyle pytań...Ale odpowiedż zawsze będzie bolesna w swej precyzyjnej bezduszności...

  • FELEK 2 miesiące temu

    Dziękuję za Twój komentarz. To dla mnie niezwykle ważne, ponieważ ten tekst nie jest mój – to zapiski mojego brata, który nie żyje. Zostały mi przekazane w testamencie. Twoja analiza pokazuje, jak bardzo jego słowa wciąż trafiają w sedno, skoro czytasz je, jakby były pisane tu i teraz

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania