Właśnie tak podejrzewałam, dlatego pierwszą wypowiedź napisałam jeszcze w miarę poprawnie, dopóki nie wyjaśniłam co i jak :D Cieszy mnie, że zaczynasz postrzegać ją inaczej i bardziej emocjonalnie. Dziękuję :)
Cudownie czyta się twoje opowiadanie! Tak mi szkoda Josie, nie podejrzewałam, że to ona jest dziewczynką z prologu. :( Mam dziwne przeczucie co do leśniczego...
Rozdział genialny, nie mogę się doczekać następnego! 5 :)
Jeju, tak mi miło z powodu Twojego komentarza :) Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że udało mi się kogoś tym zaskoczyć :) Mam nadzieję, że kolejne rozdziały nie przyniosą rozczarowania!
Niesamowite rozwinięcie akcji. Cieszę się, że tajemnica z prologu została rozwiązana. Współczuję Josie, nie miała lekkiego życia. Ale zżyłam się z Twoimi bohaterami :) 5
''– Co sprowedza was w ta okalice?'' - 3 x literówka
''Jeszcze kawi?'' - kolejna literówka
''– Pewnie są już państwa zmęczeni, prosz się rozgościcia i nie krępować. Lodówka jest pełny jedzania, a i w razie pytań możni do mnie zastukeć – te zdania spowodowały, że wybuchłam śmiechem. Zastanawiam się czy te literówki to nie wina edytora na tej stronie... ;)
Kolejny ciekawy rozdział, a relacja pomiędzy bohaterami zaczyna się zacieśniać. :) 5
Ausek, przecież tam jest napisane, że ten mężczyzna miesza końcówki xD
"stwierdził po swojemu. Zdołaliśmy go jednak zrozumieć, a i on znał parę słów po naszemu, tylko czasem przekręcał końcówki." - proszę, tu masz całe wytłumaczenie ;p
Dziękuję ;)
Rasia Ha,ha więc nie pozostaje mi nic innego, niż przyjąć na klatę moje gapiostwo... Tak to jest jak robi się dwie rzeczy na raz. Chyba czas na kawę...
,,Wyjechałem nim głębiej w las,'' - tu zamieniłabym na: wjechałem
Myślę, że po takiej rozmowie, a raczej wyznaniu, Terry zmieni swój stosunek do Josie. Jeszcze w lesie, kiedy ,,rozkładała'' namiot, traktował ją po macoszemu, trochę drwił. Fajnie, że znaleźli nocleg, ale teraz we wszystkim widzę jakiś podstęp, więc do końca nie ufałabym leśnikowi, 5 :)
Hehe, ostrożności nigdy za wiele :D A co do tej zmiany, to w sumie sama nie wiem. Obie wersje brzmią dobrze moim zdaniem, muszę się głębiej nad tym zastanowić. Jedna literka, a ile zmienia! Dziękuję :))
Więź zaczyna się chyba zacieśniać. Takie wyznanie... Cieszę się, właśnie takie sytuacje zbliżają ludzi. Tylko ten leśnik jakoś mnie nie przekonał... 5 :)
No tak, oboje nie mają raczej wesołego życia. Zwłaszcza teraz, kiedy uciekają, ale tak naprawdę są w niewiele gorszej sytuacji, to znaczy grozi im śmierć, ale jednocześnie mają okazję zaznać paru przyjemniejszych chwil, odrobiny wolności, której byli pozbawieni. Pod koniec można było odnieść wrażenie, że Salamandra zaczyna ufać Terry’emu, raczej nie każdemu opowiedziałaby swoją historię. Z drugiej strony zmieniło to również trochę jej obraz. Co prawda była wcześniej ta strona internetowa i różne przesłanki na jej temat, ale to wyznanie sprawiło, że ta jej osłona zewnętrzna opadła i stała się tą dziewczyną, którą była, zanim trafiła do ludzi Hendersona, dziewczyną emocjonalną, wrażliwą, która zrobiła to, co musiała, czując, że nie ma innego wyboru. Na razie tyle, może jeszcze dziś uda mi się wrócić, chociaż nie wiem, ile zejdzie mi się z drugim tekstem, zwłaszcza że w międzyczasie robię zadania z matmy XD No ale tu zostawiam 5 i oczywiście postaram się streścić, żeby jeszcze trochę nadrobić :)
Zadania z matmy na wakacjach, Lucinda, jak ja Ci współczuję. Cieszę się, że tak odebrałaś Salamandrę, no i z następnymi częściami nie musisz się spieszyć przecież :) Dziękuję ślicznie.
Rasia, ja sobie będę współczuć, jak matematyczka wyśle nam własny zestaw zadań "od niej dla nas". Teraz mam tylko to, co zadała z cke, choć i tego jest 250 zadań, na co od początku wakacji zrobiłam zaledwie 55 XD Podejrzewam, że od niej może być więcej, chociaż się spóźnia, ale nie sądzę, żeby zapomniała...
Komentarze (32)
Rasia! Nie mogę dać inaczej niż 5.
Marzycielko! Nie mogę zrobić nic innego, jak podziękować :D
Już Ci miałam zwrócić uwagę na literówkę, a on mówił po prostu po swojemu. :D Żal mi Josie, była tylko dzieckiem :( 5
Właśnie tak podejrzewałam, dlatego pierwszą wypowiedź napisałam jeszcze w miarę poprawnie, dopóki nie wyjaśniłam co i jak :D Cieszy mnie, że zaczynasz postrzegać ją inaczej i bardziej emocjonalnie. Dziękuję :)
No i wyjaśnia sie historia dziewczyny z początku. Szkoda mi Salamandry, tyle przeszła a to na pewno nie koniec.
5
Dziękuję bardzo! :)
Dziękuję za anonimową piątkę :)
Za następną również, ale prosiłabym jednak o ujawnienie się :)
Jezu, ty to umiesz tworzyć atmosferę. Bardzo żal mi jej się zrobiło :(. 5 i czekam dalej :)
Cieszę się, że tak zareagowałyście :) Dziękuję ślicznie!
Cudownie czyta się twoje opowiadanie! Tak mi szkoda Josie, nie podejrzewałam, że to ona jest dziewczynką z prologu. :( Mam dziwne przeczucie co do leśniczego...
Rozdział genialny, nie mogę się doczekać następnego! 5 :)
Jeju, tak mi miło z powodu Twojego komentarza :) Dziękuję Ci bardzo i cieszę się, że udało mi się kogoś tym zaskoczyć :) Mam nadzieję, że kolejne rozdziały nie przyniosą rozczarowania!
Niesamowite rozwinięcie akcji. Cieszę się, że tajemnica z prologu została rozwiązana. Współczuję Josie, nie miała lekkiego życia. Ale zżyłam się z Twoimi bohaterami :) 5
Bardzo mnie to cieszy :) Dziękuję za miłe słowa! :)
''– Co sprowedza was w ta okalice?'' - 3 x literówka
''Jeszcze kawi?'' - kolejna literówka
''– Pewnie są już państwa zmęczeni, prosz się rozgościcia i nie krępować. Lodówka jest pełny jedzania, a i w razie pytań możni do mnie zastukeć – te zdania spowodowały, że wybuchłam śmiechem. Zastanawiam się czy te literówki to nie wina edytora na tej stronie... ;)
Kolejny ciekawy rozdział, a relacja pomiędzy bohaterami zaczyna się zacieśniać. :) 5
Ausek, przecież tam jest napisane, że ten mężczyzna miesza końcówki xD
"stwierdził po swojemu. Zdołaliśmy go jednak zrozumieć, a i on znał parę słów po naszemu, tylko czasem przekręcał końcówki." - proszę, tu masz całe wytłumaczenie ;p
Dziękuję ;)
To zabieg celowy, przecież nieumyślnie nie palnęłabym tylu literówek, no i wyjaśniłam to też w tekście... :)
Rasia Ha,ha więc nie pozostaje mi nic innego, niż przyjąć na klatę moje gapiostwo... Tak to jest jak robi się dwie rzeczy na raz. Chyba czas na kawę...
A więc smacznej kawki, nic się nie stało :D
Rasia i już nici z kawy... rehabilitantka nadciąga :D
Rasia, kiedy kolejny rozdział? Nie żebym popędzała :D
W żadnym razie nie czuję się popędzana, to naprawdę miłe z Twojej strony :D A rozdział wstawię jutro :)
Supcio :)
,,Wyjechałem nim głębiej w las,'' - tu zamieniłabym na: wjechałem
Myślę, że po takiej rozmowie, a raczej wyznaniu, Terry zmieni swój stosunek do Josie. Jeszcze w lesie, kiedy ,,rozkładała'' namiot, traktował ją po macoszemu, trochę drwił. Fajnie, że znaleźli nocleg, ale teraz we wszystkim widzę jakiś podstęp, więc do końca nie ufałabym leśnikowi, 5 :)
Hehe, ostrożności nigdy za wiele :D A co do tej zmiany, to w sumie sama nie wiem. Obie wersje brzmią dobrze moim zdaniem, muszę się głębiej nad tym zastanowić. Jedna literka, a ile zmienia! Dziękuję :))
Po mojemu wyjeżdża się na coś: na ulicę, na górę, a wjeżdża w coś: w mur, w las, w drzewo. Czego nie życzę nikomu :)
Kurczę, a u mnie się mówi w sumie i tak, i tak, ale skoro mówisz, że w niektórych rejonach tylko jedna forma jest poprawna, to zmienię :)
Więź zaczyna się chyba zacieśniać. Takie wyznanie... Cieszę się, właśnie takie sytuacje zbliżają ludzi. Tylko ten leśnik jakoś mnie nie przekonał... 5 :)
To w sumie śmieszne, że wszyscy tak mówią :D Dziękuję!
No tak, oboje nie mają raczej wesołego życia. Zwłaszcza teraz, kiedy uciekają, ale tak naprawdę są w niewiele gorszej sytuacji, to znaczy grozi im śmierć, ale jednocześnie mają okazję zaznać paru przyjemniejszych chwil, odrobiny wolności, której byli pozbawieni. Pod koniec można było odnieść wrażenie, że Salamandra zaczyna ufać Terry’emu, raczej nie każdemu opowiedziałaby swoją historię. Z drugiej strony zmieniło to również trochę jej obraz. Co prawda była wcześniej ta strona internetowa i różne przesłanki na jej temat, ale to wyznanie sprawiło, że ta jej osłona zewnętrzna opadła i stała się tą dziewczyną, którą była, zanim trafiła do ludzi Hendersona, dziewczyną emocjonalną, wrażliwą, która zrobiła to, co musiała, czując, że nie ma innego wyboru. Na razie tyle, może jeszcze dziś uda mi się wrócić, chociaż nie wiem, ile zejdzie mi się z drugim tekstem, zwłaszcza że w międzyczasie robię zadania z matmy XD No ale tu zostawiam 5 i oczywiście postaram się streścić, żeby jeszcze trochę nadrobić :)
Zadania z matmy na wakacjach, Lucinda, jak ja Ci współczuję. Cieszę się, że tak odebrałaś Salamandrę, no i z następnymi częściami nie musisz się spieszyć przecież :) Dziękuję ślicznie.
Rasia, ja sobie będę współczuć, jak matematyczka wyśle nam własny zestaw zadań "od niej dla nas". Teraz mam tylko to, co zadała z cke, choć i tego jest 250 zadań, na co od początku wakacji zrobiłam zaledwie 55 XD Podejrzewam, że od niej może być więcej, chociaż się spóźnia, ale nie sądzę, żeby zapomniała...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania