Opowiadanku po prostu bomba :). Ta Josie to spryciula haha. Błędów nie zauważyłam, bo w sumie tekst mnie bardzo wkręcił. Bardzo ciekawe. Nie mogę się doczekać co będzie dalej :). Mam nadzieję że dodasz jak najszybciej ;). Oczywiście 5
No to dziś również króciutko, w przerwie pomiędzy testami. Zabawnie czytało się tę wymianę zdań pomiędzy Salamandrą i Terrym w kafejce. Takie sobie drobne utarczki. Wcale nie byli wtedy jakimiś wrogami, bardziej przypominało to sprzeczki dla samej zabawy niż rzeczywiste spory, przynajmniej ze strony kobiety. Z drugiej strony są to takie dwie osoby, które razem bez kłótni nie potrafiłyby przetrwać :D Dowodem na to może być również sytuacja z hotelu, zawsze znajdą jakiś powód. Natomiast od tego rozbawienia towarzyszącego obserwowaniu ich relacji odbiegała końcówka, przynajmniej w moim odczuciu. Te słowa Salamandry, że całe jej życie to gra. Co prawda, jest podane, że dodała to na poważnie, ale same słowa już trochę wpływają na ten wydźwięk. Chyb nawet nie bardzo miałabym o czym rozpisywać się pod tą częścią, aby się nie powtarzać :) Ciekawa jestem, jaka kobieta jest naprawdę, jaka byłaby, gdyby nie musiała grać. Błędów nie wyłapałam. Zostawiam 5 :)
Bez błędów! To ja chyba dzisiaj świętuję :D Cieszę się, że ta część potrafiła Cię rozbawić, mniej więcej właśnie to miała na celu - taka odskocznia od ciągłego napięcia. A co do końcówki Twoje odczucia są jak najbardziej słuszne. Dziękuję serdecznie :)
Rasia, właściwie dopóki czytałam, myślałam o tym samym, co jako ostatnie napisała Karola, tylko wypadło mi po napisaniu komentarza... To wygląda tak, jakbyś chciała uniknąć powtarzania słowa "pani", ale jednak ta odległość jest dość spora w obrębie wypowiedzi i natrafiając na coś takiego, może to zwrócić uwagę, bo wyrażenie wydaje się przez to niepełne.
,, zapalając fajkę i wkładając ją sobie do ust.'' - tu zmieniłabym szyk w zdaniu, bo najpierw trzeba włożyć papieros do ust, by go odpalić, wiem z doświadczenia :D
,,dla świeżo zaręczonych.'' - tu zmieniłabym na: świeżo poślubionych czy coś w tym stylu. Zaręczyny to jednak coś zupełnie innego niż ślub.
,,O, chciałaby zobaczyć pierścionek? '' - tu albo coś zgubiłaś, albo specjalnie użyłaś dziwnie brzmiącej formy. Nie wiem :)
Nie mogłam odmówić sobie kolejnej części i nie żałuję :) Powoli się rozkręcają, ale pewnie jeszcze wiele się wydarzy, żeby docenili fakt bycia razem :) Zostawiam 5 :)
W porządku, szyk mogę zmienić, chociaż to nie miało dla mnie aż takiego znaczenia ;p
Teoretycznie to dwie spójne ze sobą rzeczy, ale skoro uważasz, że tak ładniej brzmi...
A w ostatnim rzeczywiście zjadłam :)
Dziękuję bardzo, cieszę się, że jednak nie mogłaś się powstrzymać :)
co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że jeden drugiego warty :)
nie wiem czy chłopakiem kieruje bardziej strach czy poczucie obowiązku i troska o salamandrę :)cały czas się nad tym zastanawiam czekam na dalszy ciąg zostawiam 5
Oboje pokrzywdzeni przez życie, wybory, decyzje. Oboje ukrywają prawdę i są naznaczeni bolesnym doświadczeniem... Nadal nie wiem komu kibicować, a za rozdział zostawiam 5. ;)
Chyba powoli zaczynają się przyzwyczajać do siebie :) Nie wiem dlaczego, ale tak czytam z uśmiechem na twarzy. Znów szczegóły typu niesienie torby. Chociaż, jak na razie pomagają sobie, bo są sobie potrzebni... Lecę dalej, 5 :)
Komentarze (26)
Opowiadanku po prostu bomba :). Ta Josie to spryciula haha. Błędów nie zauważyłam, bo w sumie tekst mnie bardzo wkręcił. Bardzo ciekawe. Nie mogę się doczekać co będzie dalej :). Mam nadzieję że dodasz jak najszybciej ;). Oczywiście 5
Cieszę się, że polubiłaś Josie :) Postaram się dodać za dwa dni ciąg dalszy, dziękuję za entuzjazm :D
Rasia Proszę bardzo. Szkoda, że aż za dwa dni, no ale poczekam. na coś pięknego warto czekać :)
Czytałam od początku i uważam, że jest to super seria! Za wszystkie części 5 :) Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. :D
Lotto, ależ miło Cię u siebie widzieć :) Cieszę się, że tę serię zadecydowałaś się przeczytać i mam nadzieję, że się nie zawiedziesz!
Ta historia to coś pięknego. Szybkie zwroty akcji, czekam na cd.
5
Dziękuję za takie miłe słowa :)
Historia fajnie się rozkręca :)
Dziękuję, miło mi, że jednak Cię zainteresowałam :)
Dziękuję za anonimową piątkę :)
Polubiłam Josie. Właściwie to polubiłam ich oboje. Zobaczymy jak ich rozwiniesz :)
Miejmy nadzieję, że dobrze :D Dziękuję za zerknięcie :)
Rasia, czysta przyjemność! :D
No to dziś również króciutko, w przerwie pomiędzy testami. Zabawnie czytało się tę wymianę zdań pomiędzy Salamandrą i Terrym w kafejce. Takie sobie drobne utarczki. Wcale nie byli wtedy jakimiś wrogami, bardziej przypominało to sprzeczki dla samej zabawy niż rzeczywiste spory, przynajmniej ze strony kobiety. Z drugiej strony są to takie dwie osoby, które razem bez kłótni nie potrafiłyby przetrwać :D Dowodem na to może być również sytuacja z hotelu, zawsze znajdą jakiś powód. Natomiast od tego rozbawienia towarzyszącego obserwowaniu ich relacji odbiegała końcówka, przynajmniej w moim odczuciu. Te słowa Salamandry, że całe jej życie to gra. Co prawda, jest podane, że dodała to na poważnie, ale same słowa już trochę wpływają na ten wydźwięk. Chyb nawet nie bardzo miałabym o czym rozpisywać się pod tą częścią, aby się nie powtarzać :) Ciekawa jestem, jaka kobieta jest naprawdę, jaka byłaby, gdyby nie musiała grać. Błędów nie wyłapałam. Zostawiam 5 :)
Bez błędów! To ja chyba dzisiaj świętuję :D Cieszę się, że ta część potrafiła Cię rozbawić, mniej więcej właśnie to miała na celu - taka odskocznia od ciągłego napięcia. A co do końcówki Twoje odczucia są jak najbardziej słuszne. Dziękuję serdecznie :)
Rasia, właściwie dopóki czytałam, myślałam o tym samym, co jako ostatnie napisała Karola, tylko wypadło mi po napisaniu komentarza... To wygląda tak, jakbyś chciała uniknąć powtarzania słowa "pani", ale jednak ta odległość jest dość spora w obrębie wypowiedzi i natrafiając na coś takiego, może to zwrócić uwagę, bo wyrażenie wydaje się przez to niepełne.
A nie, to akurat wynikło z tego, że w tym miejscu coś usuwałam i ostatecznie zapomniałam dopisać tej cząsteczki ;p
,, zapalając fajkę i wkładając ją sobie do ust.'' - tu zmieniłabym szyk w zdaniu, bo najpierw trzeba włożyć papieros do ust, by go odpalić, wiem z doświadczenia :D
,,dla świeżo zaręczonych.'' - tu zmieniłabym na: świeżo poślubionych czy coś w tym stylu. Zaręczyny to jednak coś zupełnie innego niż ślub.
,,O, chciałaby zobaczyć pierścionek? '' - tu albo coś zgubiłaś, albo specjalnie użyłaś dziwnie brzmiącej formy. Nie wiem :)
Nie mogłam odmówić sobie kolejnej części i nie żałuję :) Powoli się rozkręcają, ale pewnie jeszcze wiele się wydarzy, żeby docenili fakt bycia razem :) Zostawiam 5 :)
W porządku, szyk mogę zmienić, chociaż to nie miało dla mnie aż takiego znaczenia ;p
Teoretycznie to dwie spójne ze sobą rzeczy, ale skoro uważasz, że tak ładniej brzmi...
A w ostatnim rzeczywiście zjadłam :)
Dziękuję bardzo, cieszę się, że jednak nie mogłaś się powstrzymać :)
A ja się cieszę, że czasem na coś mogę się przydać :)
co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że jeden drugiego warty :)
nie wiem czy chłopakiem kieruje bardziej strach czy poczucie obowiązku i troska o salamandrę :)cały czas się nad tym zastanawiam czekam na dalszy ciąg zostawiam 5
Hehe, tak, właściwie można to tak określić :D A tego już nie zdradzę :) Dziękuję za odwiedzinki, levi :)
Oboje pokrzywdzeni przez życie, wybory, decyzje. Oboje ukrywają prawdę i są naznaczeni bolesnym doświadczeniem... Nadal nie wiem komu kibicować, a za rozdział zostawiam 5. ;)
Dziękuję bardzo serdecznie - za opinię i krótką analizę :)
Chyba powoli zaczynają się przyzwyczajać do siebie :) Nie wiem dlaczego, ale tak czytam z uśmiechem na twarzy. Znów szczegóły typu niesienie torby. Chociaż, jak na razie pomagają sobie, bo są sobie potrzebni... Lecę dalej, 5 :)
Dziękuję bardzo, miło mi, że mogłam przyprawić Cię o uśmiech :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania