ograne sceny
między wątek i osnowę
wplotę mróz i wsnuję słowa,
bo fabuła trąci nudą,
teatralną wprost obłudą
tej postaci, która w planie
grała chwilę na ekranie.
potem klaps! i nowa scena
już bez chwili bez znaczenia.
tu: stop klatka - bezruch w kadrze –
zamarznięta woda w wiadrze
i pan mróz też osłupiały,
że go słowa zamotały.
i że szarpią wątki brzmieniem -
tym, że chwila ma znaczenie,
że nie wolno profanować
czasu, który zastygł w słowach.
bezpowrotnie w akcji przepadł
jak przygięty cień człowieka.
Komentarze (5)
Pozdrawiam
Pozdrowienia
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania