ograne sceny
między wątek i osnowę
wplotę mróz i wsnuję słowa,
bo fabuła trąci nudą,
teatralną wprost obłudą
tej postaci, która w planie
grała chwilę na ekranie.
potem klaps! i nowa scena
już bez chwili bez znaczenia.
tu: stop klatka - bezruch w kadrze –
zamarznięta woda w wiadrze
i pan mróz też osłupiały,
że go słowa zamotały.
i że szarpią wątki brzmieniem -
tym, że chwila ma znaczenie,
że nie wolno profanować
czasu, który zastygł w słowach.
bezpowrotnie w akcji przepadł
jak przygięty cień człowieka.
Komentarze (7)
Dziki na dyżurze? Cieciuk, cieciuj dalej hihihi
Bo po opadnięciu kurtyny, słowa jeszcze się snują po scenie życia. Ogrywamy siebie, gdy gramy nie siebie.
Pozdrawiam
Dziękuję za interesujący komentarz, Pasjo.
Pozdrowienia
TseCylia - przepiękny wiersz ❤️❤️❤️❤️❤️💪
Dziękuję
zaciekawił mnie i musiałem dwa razy przeczytać aby wyłowić jego istotę.
Dzięki więc za dwukrotne czytanie
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania