ograne sceny

między wątek i osnowę

wplotę mróz i wsnuję słowa,

bo fabuła trąci nudą,

teatralną wprost obłudą

tej postaci, która w planie

grała chwilę na ekranie.

 

potem klaps! i nowa scena

już bez chwili bez znaczenia.

tu: stop klatka - bezruch w kadrze –

zamarznięta woda w wiadrze

i pan mróz też osłupiały,

że go słowa zamotały.

 

i że szarpią wątki brzmieniem -

tym, że chwila ma znaczenie,

że nie wolno profanować

czasu, który zastygł w słowach.

bezpowrotnie w akcji przepadł

jak przygięty cień człowieka.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • TseCylia pół roku temu

    Dziki na dyżurze? Cieciuk, cieciuj dalej hihihi

  • Pasja pół roku temu

    Bo po opadnięciu kurtyny, słowa jeszcze się snują po scenie życia. Ogrywamy siebie, gdy gramy nie siebie.

    Pozdrawiam

  • TseCylia pół roku temu

    Dziękuję za interesujący komentarz, Pasjo.
    Pozdrowienia

  • Jimmy pół roku temu

    TseCylia - przepiękny wiersz ❤️❤️❤️❤️❤️💪

  • TseCylia pół roku temu

    Dziękuję

  • Sokrates pół roku temu

    zaciekawił mnie i musiałem dwa razy przeczytać aby wyłowić jego istotę.

  • TseCylia pół roku temu

    Dzięki więc za dwukrotne czytanie

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania