Cienie
Leżę w ogrodzie o wieczornej porze
A wszystkie kwiaty mówią do mnie
Twoim głosem
Słucham ich szeptów bawię się w rozmowę
A nade mną las szumi kasztanowych gałęzi
Jak wtedy gdy pocałunki kradłaś mi
Czułe słowa i pieszczoty
I ten biały dom teraz pełen ptaków
Dawniej Twój
Straszy pustką swych wybitych oczu
Jest Mój
Wejdę do niego rozeprę w drzwiach ramiona
I raz jeszcze spojrzę na nasz pokój pusty
Na puste cieni spojrzenia
Na ścian wyblakłą farbę
Na meble których nie ma
I wtedy odejdę
I przyjdę do Ciebie
Komentarze (6)
Wiersz jest w fazie szlifowania i jak ktoś chciałby coś powiedzieć to proszę się nie krępować;) mam czas do końca tygodnia na poprawki.
I tak np. o wieczoru porze czy o wieczornej porze. Albo pocałunki kradłaś mi czy pocałunki kradłem ci itp
Pewnie nie "o wieczoru porze". Jeśli już - o wieczornej porze.
Więcej masz takich przestawni, nie wiem po co:
"las szumi kasztanowych gałęzi"?
"Na puste cieni spojrzenia"
Za dużo zaimków osobowych.
Dziękuję i doceniam;)
Tęsknota za kimś oraz za miejscami,których już być może nie ma,a jeśli są to nie są takie piękne jak kiedyś taka to moja refleksja związana z twoim wierszem pozdro 5 😊.
Dziękuję Monia:)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania