Ojciec
Jedne historie opowiada się bardzo lekko i przyjemnie, a inne niestety nie, ponieważ zawarte są w nich nasze błędy oraz niewłaściwe, czy niechlubne zachowanie. Podobnie i ta należy do tych, o których najchętniej by się zapomniało, lecz niestety zawiera część czyjegoś życia. Najlepiej byłoby ją umieścić w uproszczonym stwierdzeniu psychologa.
- Dziecko do prawidłowego rozwoju potrzebuje obojga rodziców. Trzeba zaznaczyć, że rola ojca w wychowaniu jest inna i nie mniej ważna niż matki. Choćby nauczenie gry w piłkę, czy majsterkowania. Najgorsze jest, gdy dziecko ma dwie matki lub dwóch ojców.
Jednak w tym opisywanym przypadku jest to niemożliwe, pomimo, że wypowiedź była znacznie dłuższa, lecz niestety nie zawierała odpowiedzi na pytanie.
- Jaki ma wpływ na dziecko zastępowanie przez matkę ojca i na odwrót?
Nastolatek, bardziej by pasowało wyrostek, albo smarkacz był wychowany tylko przez ojca. Samotny mężczyzna starał się, lecz po kilku latach sam przed sobą przyznał się, że poniósł wychowawczą porażkę i nie jest w stanie zastąpić matki. Pogodził się z tym faktem i wykonywał wszystko, żeby było jak najlepiej, przez to pozwalał synowi na wiele. Dzieciak robił z nim, co chciał, tylko on nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo jest wykorzystywany. Zawsze kupował wymarzone zabawki, modne markowe ubrania i cieszył się, że dziecku zapewnił w ten sposób trochę radości.
Pewnego dnia podczas kolacji ojciec powiedział.
- Poznałem pewną panią, która na imię ma Ewa.
Syn nad wypowiedzią ojca nawet się nie zastanawiał, podczas swojego życia słyszał kilkakrotnie podobne słowa. Teraz był zajęty własnymi sprawami, bo przeżywał pierwsze zauroczenie dziewczyną, która dołączyła na początku roku szkolnego do klasy. Dlatego do swojej świadomości nie dopuszczał myśli, że stary może związać się z jakąś kobietą, przecież on w jego ocenie był prawdziwym starcem, miał już trzydzieści dwa lata. Inaczej natychmiast by się rozchorował i ojciec musiałby poświęcać mu znacznie więcej czasu i przez ten okres ochota na baby by mu minęła. Kilkakrotnie manipulował ojcem w taki sposób, aż sympatia miała dość i zrywała znajomość.
Minęło od tego czasu kilka miesięcy i w piątek po powrocie z pracy ojciec poprosił syna o chwilę rozmowy.
- Pamiętasz, jak mówiłem, że poznałem kobietę o imieniu Ewa?
- No, coś sobie przypominam.
Ojciec był tak spięty tym, co miał do przekazania, że tym razem nie zwrócił uwagi na niewłaściwą odpowiedz syna.
- Dzisiaj idziemy wieczorem do restauracji i zjemy tam kolację w jej towarzystwie i jej córki – oświadczył.
- A ta córka stara? – zapytało dziecko.
- Nie, z tego, co wiem jest w twoim wieku.
Stolik w restauracji był zamówiony i jak weszli, kelner zaprowadził ich do zarezerwowanego miejsca. Zajęli swoje krzesła, ojciec usiadł pod ścianą, a syn naprzeciw niego. Dlatego senior pierwszy dostrzegł zaproszone damy i wstał z miejsca. Podszedł, przywitał się i odsunął krzesełka, żeby umożliwić kobietom zajęcie miejsca. Syn nawet nie popatrzył na przybyłe, zajęty w tym czasie był jedzeniem hamburgera, jakiego chwilę wcześniej kelner dostarczył, ponieważ nie chciał czekać z posiłkiem.
Kobieta usiadła obok ojca, a jej córka przy nim. Od niechcenia popatrzył na dziewczynę i stwierdził, że ją zna. Elka chodziła do „c” i czasami mijali się w szkole. Była ładną dziewczyną z dużymi cyckami, na które on oraz jego koledzy zwracali uwagę.
Stary starał się przy kolacji zrobić dobre wrażenie i to w ocenie syna nie wróżyło dla niego niczego dobrego. Poczuł zagrożenie, ale najgorszy koszmar dla niego rozpoczął się, kiedy obie nazajutrz wprowadziły się do ich dużego mieszkania, ponoć ich było za małe.
W domu rozpoczęła się istna rewolucja, wszystko było przestawiane, szorowane, a niepotrzebne i zepsute wyrzucane. Mieszkanie zdaniem nowej żony ojca było zaniedbane i zapuszczone, więc przystąpiła z córeczką do sprzątania. Nawet próbowały naszego bohatera zagonić do pomocy, lecz on się wykpił mówiąc.
- Jestem jeszcze dzieckiem i nie powinienem pracować.
Potrzebowały zaledwie kilku dni, żeby znany dom był nie do poznania. Na koniec, bez pozwolenia, wtargnęły do jego pokoju i tam też wysprzątały. Ojciec nie tylko, że nie zabraniał im szarogęszenia się, lecz jeszcze pomagał, zwłaszcza jak wzięły się za wychowanie jego syna. Obie pilnowały, żeby się systematycznie mył, czyścił zęby, sprawdzały czystość uszów, nawet kazały mu codziennie zmieniać skarpetki i je samemu prać. Wiecznie były do młodego pretensje o zabrudzenie umywalki, nie spuszczenie wody w toalecie, obsikanie deski sedesowej i nie wynoszenie śmieci.
Czara goryczy w nastolatku przelała się i wykorzystał do wyprowadzenia się z domu nieznaną babkę - matkę swojej mamy. Wcześniej nigdy nie odwiedziła wnuka, lecz teraz z zapałem zrobiła wszystko, żeby dzieciak był z nią. Zamieszkał w jej obskurnym mieszkanku, które często musiał opuszczać w nocy, gdy do babci przychodzili klienci. Latem, nocą na mieście było nawet fajnie, tylko jak zrobiło się zimno było znacznie gorzej. Chociaż wiedział, że popełnił błąd odchodząc od ojca nie chciał się do tego przyznać. Trwał we własnej złości nawet, kiedy ojciec zmarł, a o przyczynie jego śmierci mówił znajomym.
- Zjadł za mało, lub za dużo wypił, albo go żoneczka wykończyła.
Jego stary wykitował z powodu stresu, którego wcześniejsze życie i synek stale mu w świeżych dawkach dostarczali. Od tego czasu żona ojca oraz jej córka nie chciały z nim rozmawiać. Nawet zostawiły mu w stanie nienaruszonym mieszkanie po ojcu i wróciły do swojego małego, tak go obie nie cierpiały. Jeszcze tego samego dnia spakował w torbę swój dobytek, jaki miał u babki i wrócił do swojego starego mieszkania. Dom był czysty i wypachniony, lecz po jego dwóch nieudanych małżeństwach, z których mu tylko wiecznie głodne, brudne, wredne dzieci zostały, znowu z mieszkania została zapuszczona ruina.
Perspektywy na najbliższe lata jego życia osobistego nie zapowiadały się wspaniałe. Miał pretensje za swoje nieudane życie do wszystkich, oprócz siebie. Właśnie z takim nastawieniem wszedł do opieki społecznej po pieniądze na pizzę dla bachorów i konserwy mięsne dla siebie. Pracownica ośrodka nie chciała, jak zawsze przyznać mu zapomogi. Oburzony potraktowaniem powiedział.
- Jak śmiesz mi nie dać skoro mi się należy?
Dodał kilka obelg, ponieważ nie chciała zmienić decyzji i wtargnął z pretensjami do biura kierowniczki.
- Co wy tu kurwa za burdel macie, że nie chcecie przyznać zapomogi dla dzieciaków, które będą mi głodowały?
- Ciągle tylko „mi”, „ja”. Kiedy w końcu dostrzeżesz, że nie jesteś pępkiem świata i weźmiesz się za porządkowanie swojego życia? Koniec z ochroną, jaką twojej rodzinie ze względu na pamięć twojego ojca do tej pory zapewniałam – powiedziała kobieta siedząca za biurkiem, unosząc głowę.
- Elka? – wyrwało się z ust awanturnika, kiedy rozpoznał kierowniczkę.
- Tak Elka, która jako smarkula podkochiwała się w tobie i ze łzami w oczach uświadomiła sobie, że z takiego „smroda” jak ty nic dobrego nie wyrośnie. Teraz wcale nie jest mi przyjemnie patrzeć na skurwiela, który miał wspaniałego ojca. Przyznaj się. Kiedy byłeś na jego grobie i czy w ogóle, choć raz go odwiedziłeś na cmentarzu? Nic już więcej z urzędu nie dostaniesz, a twoje dzieci zostaną zabrane do rodziny zastępczej. Natomiast ja postaram się doprowadzić do pozbawienia ciebie praw rodzicielskich, ponieważ nie chcę żeby wyrosły na takich jak ty.
Nikt nigdy nie był w stanie przestraszyć lumpa tak skutecznie, jak zrobiła to Elka. Doskonale zdawał sobie sprawę, że ona nie żartuje i w przeciwieństwie do innych kobiet nie do się wodzić za nos. Zwykłe obietnice nie wystarczą i musi ją przekonać, że jest gotowy na zmiany.
- Co mam zrobić, żebyś nie zabrała mi dzieci? Chociaż jestem okropnym ojcem, ale je kocham.
Elka sporządziła długą listę, co ma zrobić i czego dokonać, a do niej dodała talony do banku żywności i magazynów opieki po środki czystości. Ona mu nie pomoże w porządkowaniu jego mieszkania i życia, lecz go przypilnuje.
- Chcesz swoje życie zmienić na dobre zacznij od porządków – dodała na koniec.
Człowiek postawiony na rozdrożu ma dwa wyjścia. Pierwsze łatwiejsze, wystarczy nic nie zmieniać i się poddać. Drugie jest trudne i wymaga wielkiej pracy w większości nad sobą. Bohater tej opowieści w podobnym wieku, w którym był jego ojciec, kiedy decydował się na ponowny ożenek, właśnie przystępuje do egzaminu z miłości do własnych dzieci.
Najtrudniej jest nie powielać błędów własnych rodziców i dziadków.
Komentarze (3)
Poza tym uwag nie mam, ciekawy tekst o nieodpowiedzialnym nastolatku i rodzicu.
Można nauczyć się czegoś na czyichś błędach i czegoś uniknąć, ale i tak każdy potknie się na czymś innym.
Nie jesteśmy doskonali, a sytuacji w życiu jest nieskończenie wiele.
Bohater nie powielał błędów swojego ojca, w końcu ten o niego dbał, zapewniał mu wszystko, co tylko mógł.
„Człowiek postawiony na rozdrożu ma dwa wyjścia. Pierwsze łatwiejsze, wystarczy nic nie zmieniać i się poddać. Drugie jest trudne i wymaga wielkiej pracy w większości nad sobą.”
A to ładne.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania